Jak wynika z badań CBOS, polski parlament sytuuje się na szarym końcu zaufania społecznego [1]. Niżej są już tylko partie polityczne, o których kondycji decydują przede wszystkim wybory do Sejmu. Nawet słabo wyedukowany politycznie wyborca nie ma złudzeń, że poseł jest tak naprawdę reprezentantem partii a nie obywateli.


Zawiłe przeliczanie głosów na mandaty wywołuje zniechęcenie do udziału w wyborach, stawiających wyborcę w dyskomforcie braku bezpośredniego wpływu na to kto zostanie posłem. Ten stan mógłby ulec diametralnym zmianom, gdyby sejm wybierano w systemie jednomandatowym, stosowanym przez wiele najstarszych i największych demokracjach świata z USA i Wielką Brytanią na czele. Czy obywatele w Polsce byliby za taką właśnie, jednomandatową formułą wyborczą do Sejmu, odpowiedź padła w badaniach wykonanych przez CBOS w listopadzie 2011 r., dla Centrum Rozwoju Demokracji im Jamesa Madisona [3].

 

969 respondentom zadano następujące pytanie: czy jest Pan(i):

1) za wybieraniem posłów do Sejmu w jednomandatowych okręgach wyborczych, gdzie posłem zostaje ten, kto otrzyma najwięcej głosów poparcia, czy też

2) za obecnie stosowanym systemem wyborczym z wielomandatowymi okręgami wyborczymi, głosowaniem na partie a następnie przeliczaniem według formuły d¢Hondta, sumy uzyskanego, partyjnego poparcia na mandaty poselskie?

 

52, 4% badanych opowiedziało się za koncepcją wyborów w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW), 22,1% ankietowanych jest za obecną formułą wyborów partyjnych, tzw. proporcjonalnych (WP), 25,4% respondentów skreśliło opcję trudno powiedzieć, a 0,1% zapytanych odmówiło odpowiedzi. [2] Wynika z tego, że prawie 75% biorących udział w badaniach miało na ten temat własny pogląd. To oni najprawdopodobniej uczestniczą w głosowaniach wyborczych i referendach.

 

 

Zwolennicy JOW

 

Zajmijmy się więc tymi, którzy opowiedzieli się za JOW lub WP.
Okazuje się, że poglądy polityczne są dla nich bez znaczenia, aby poprzeć jedną lub drugą opcję techniki wyborczej. Za JOW jest 71% z poglądami lewicowymi, 73% centrowymi i 72% prawicowymi. Wiek różnicuje respondentów w poparciu dla JOW od 62% w grupie 18-24 lat do prawie 75% w grupie 55-64 lata. Wykształcenie rozwarstwia zwolenników JOW od 65% dla ludzi w wykształceniem podstawowym do76% z wyższym. Ciekawe światło rzuca skorelowanie powyższych danych z udziałem w ostatnich wyborach [4]. Otóż grupą najaktywniejszą w wyborach są osoby z przedziału wiekowego 55-65 lat, prawie 72% i posiadające wykształcenie wyższe, prawie 76%. Wynika z tego, że spośród tych, co w ogóle chodzą na wybory, zwolennicy JOW dominują.

 

Interesująco przedstawia się poparcie dla JOW w grupach społeczno-zawodowych, pracujących. Absolutny prym wodzą robotnicy wykwalifikowani, którzy są w 84% za JOW. Drugie miejsce – 78% za JOW, zajmuje średni personel techniczny i pracownicy administracyjno-biurowi. Na końcu poparcia – 61%, plasują się pracujący na własny rachunek. Spośród biernych zawodowo w poparciu dla JOW przewodzą renciści i emeryci – 73%, dalej idą uczniowie i studenci – 60%, bezrobotni – 55%, a zamykają listę gospodynie domowe i inni z wynikiem – 48%. To jedyna opcja w całych badaniach, która plasuje zwolenników JOW poniżej 50% spośród tych co mają na ten temat własne zdanie.

 

W przypadku dochodów przypadających na jedną osobę, największy procent zwolenników JOW można znaleźć w przedziale 1001-1500 zł – 76% Najmniejszy, bo tylko 55% w grupie posiadających dochody do 500 zł. Zwolennicy JOW w ilości 78% zamieszkują miasta od 20-100 tys. mieszkańców. W pozostałych miastach i wsiach za opcją wyborów w JOW opowiada się ok. 68% mieszkańców. Jeśli chodzi o płeć to JOW popiera 73% mężczyzn i 69% kobiet.

 

Powyższe wyniki wskazują na to, że polski lud, wbrew zaklęciom polityków, opowiada się, w swej większości, nie za obecną, a za jednomandatową techniką wyborów do Sejmu. Najbardziej zaskakującym jest fakt, że większość polskiego społeczeństwa preferuje JOW, mimo iż Polska nigdy, od 1918 r., nie wybierała Sejmu w ten sposób. Ba, ani polska politologia, ani publicystyka, ani media nigdy nie objaśniali i nadal nie objaśniają Polakom skutków politycznych wynikających z JOW, a mimo to ludzie w swej większości są na Tak dla JOW.

 

Okazuje się, że w obecnym świecie swobodnego przepływu informacji, nie jest problemem porównać to co mamy w naszej polityce z tym, co jest oddalone o 2 godz. lotu, choćby w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuje i studiuje ponad milion Polaków. Odpowiadający na pytania CBOS widocznie nie mieli wątpliwości, że wybieranie człowieka, a nie partii to jest właśnie to, co odpowiadałoby najbardziej większości społeczeństwa, że to jest droga do prawdziwej demokracji przez duże D i właściwy kurs ku społeczeństwu obywatelskiemu.

 

 

Dla kogo JOW?

 

Na pewno dla obywateli i rozwoju demokracji, o czym nie trzeba nikogo przekonywać, bo to wręcz paradygmat. Ale i obecne partie mogą odnieść wymierne korzyści polityczne przyjmując programowo postulat JOW. Nie dotyczy to partii władzy, Platformy Obywatelskiej, w przypadku której, ustanowienie JOW mogłoby stać się przyczyną utraty pierwszoplanowej pozycji politycznej. Jak wykazał w swoich badaniach politolog, ekspert i dyrektor Międzynarodowej Fundacji Systemów Wyborczych, dr Michael Pinto-Duschinsky, w ciągu 50 lat od II wojny w czterech krajach (Wielka Brytania, Kanada, Indie, Nowa Zelandia) z modelem jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) rządzący zostali usunięci przez wyborców w 25 na 58 wyborów. Natomiast w czterech innych krajach (Niemcy, Włochy, Japonia, Szwajcaria) z systemem wyborów tzw. proporcjonalnych (WP), podobnych w skutkach politycznych do naszego, główna partia rządząca, nigdy nie została odsunięta od władzy przez wyborców w rezultacie 54 wyborów [3]. Nie dziwię się Platformie, że nie czyni nic dla realizacji swojego sztandarowego postulatu z okresu, gdy władzę chciała zdobyć. Z punku widzenia jej obecnego interesu, być u władzy jak najdłużej, ustanowienie JOW, działałaby wbrew temu celowi. Dziwię się natomiast opozycji, że nie włącza do swoich programów JOW. Wymaga to jednak wzniesienia się szefów partii ponad swój personalny interes na rzecz sukcesu całej formacji. Bez zmiany systemu wyborczego na JOW władzy w Polsce w dającej się przewidzieć przyszłości opozycja nie zdobędzie. Hasłami i wiecami tego nie da się osiągnąć, trzeba uwierzyć nauce i doświadczeniom płynącym ze świata.

 

Całkowicie uprawnione jest postawienie tezy, że na przykład, powstanie nowej partii jednoczącej lewicę, powiedzmy o nazwie  Partia Pracy, przyjmującej postulat programowy JOW, najprawdopodobniej przyciągnąłby, jak wykazały badania CBOS, wielu zwolenników, szczególnie w obszarze pracobiorców. JOW na rynku idei politycznych nie ma konkurencji, dzięki swojej przejrzystości, prostocie i nie do obalenia sile argumentów. Można pójść dalej i postawić kolejną tezę, że gdyby PiS realnie dążyło do przejęcia rządów na drodze uzyskania sejmowej większości, powinno samo zainicjować i zażądać ustanowienia JOW w 100 procentach okręgów wyborczych. Platforma zostałaby wówczas postawiona pod ścianą wobec swojego pierwotnego postulatu programowego. Obecnie PO lansuje ordynację mieszaną, która jest de facto hybrydą WP nie zmieniających skutków politycznych, o czym dobrze wiedzą eksperci systemów wyborczych i nieliczni politycy. Warto w tym miejscu przypomnieć, że również PiS, w czasach gdy miało władzę proponowało ordynację mieszaną (koncepcja Dorna), aby tak na wszelki wypadek, neutralizować przeciwnika, który mógłby odnowić swoją aktywność na polu JOW, zjednując tym rzesze wyborców. Obecne odejście Platformy od pełnego JOW czyni niczyją tę ideę, która jest do wzięcia i zagospodarowania politycznego. Kto pierwszy wyciągnie po nią rękę, wygra. Jeśli nikt tego nie uczyni, władza pozostanie tam gdzie obecnie jest.

 

 

JOW od Prezydenta RP?

 

Przedstawione, najbardziej miarodajne badania w naszym kraju wykazały, że istnieje bardzo duże zapotrzebowanie społeczne ustanowienia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu. Aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom obywateli powinno się skorzystać z instytucji demokracji bezpośredniej, czyli referendum. Takie referenda o kształt ordynacji wyborczej do parlamentów odbyły się ostatnio w Rumunii, 25 listopada  2007 r., zarządzone przez obecnego prezydenta Traiana Basescu i w Wielkiej Brytanii, 5 maja 2010 r., przeprowadzone przez premiera Davida Camerona. Po jednym, jak i drugim zebrano wiele cennych doświadczeń, które mogą okazać się wielce przydatne do organizacji w Polsce takiego przedsięwzięcia politycznego.

 

Wydaje się, że Prezydent, Bronisław Komorowski, deklarujący się zwolennikiem JOW, nie powinien mieć z zarządzeniem referendum, jak i uzyskaniem zgody Senatu większych problemów. Jedyny dylemat powinien brzmieć, kiedy je przeprowadzić. Jeżeli pan Prezydent przewiduje ubiegać się o reelekcję, to najlepszym momentem referendalnym powinien być czas wyborów prezydenckich. Ludzie udający się do referendum i mający pogląd za lub przeciw JOW, bez względu jaką opcję polityczną popierają, jak wykazały badania CBOS, już dziś, bez kampanii propagandowej, w miażdżącej przewadze 70 : 30, powiedzieliby TAK DLA JOW.

 

Tak więc, sukces polityczny Prezydenta RP wydaje się być murowany, a tym samym jako inicjator fundamentalnych zmian ustrojowych, ma szansę naprawienia polskiej spsiałej polityki i przekształcenia Sejmu w instytucję dostojną, szacowną i przewidywalną. Gdyby się powiodło, Bronisław Komorowski przeszedłby do historii, podobnie jak Charles de Gaulle, twórca JOW we Francji w 1958 r., kiedy to siłą swojego autorytetu wymusił na parlamencie nową, jednomandatową ordynację, sprawcę przemiany polityki francuskiej z degrengolady partyjnictwa na przyzwoitość obywatelską, nazywaną odtąd V Republiką.

 

Na idei JOW nie można politycznie stracić a wszystko zyskać.

 

 

 

*Mariusz Wis – Centrum Rozwoju Demokracji im. Jamesa Madisona

 

 

Bibliografia:

[1] CBOS, Zaufanie społeczne, BS/29/2010 http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2010/K_029_10.PDF

[2] CBOS (2011), Wyniki badania ilościowego, CBOS, badania dla Fundacji im. J. Madisona, Warszawa, listopad 2011 r.

[3]  Pinto-Duchinsky M. (1999), Jak pozbyć się złego rządu? Wady systemu proporcjonalnego i zalety  modeli westminsterskiego, [w:] Nowa ordynacja wyborcza: zmiana czy trwałość? (red) A. Wołek, Warszawa.

[4] CBOS (2011), Wybory 2011 w badaniach CBOS, Komunikat OiD21, tab. Q52

 

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.