/Bezprogramowa kampania samorządowa partii politycznych

Bezprogramowa kampania samorządowa partii politycznych

Odbyta w sobotę, 1 września br., samorządowa konwencja wyborcza PiS nie przedstawiła programu swojej partii dla samorządów. Nie przedstawiła, gdyż takiego programu podstawowych zasad i reguł polityki regionalnej, o lokalnej już nawet nie wspominając, PiS po prostu nie ma.

To go przerasta. A jest to jedyna partia w Polsce, która, jak się przynajmniej wydaje, ma jeszcze jakiś potencjał intelektualno-programowy. O pozostałych partiach ze wstydu lepiej nie wspominać. Co to oznacza dla Polski i jakie są tego przyczyny?

Aktywna polityka regionalna jest dzisiaj normą w najbardziej rozwiniętych krajach Europy i świata. Wynika ona z roli, jaką odgrywa wymiar terytorialny we współczesnej polityce gospodarczej, a przemysłowej w szczególności, w najbardziej rozwiniętych państwach świata. Aktywna polityka regionalna jest bowiem pochodną traktowania terytorium regionalnego i lokalnego jako dopełnienia i rozwinięcia polityki centralnej rządu. Uterytorialnienie rozwoju gospodarczego, a zwłaszcza rola regionalnych strategii innowacji, stały się normą polityki gospodarczej Niemiec, Wielkiej Brytanii, Austrii, krajów skandynawskich i Holandii. Regiony, ale i układy lokalne, są w niej traktowane podmiotowo jako aktywne, kreatywne i innowacyjne gospodarczo terytorialne podsystemy ekonomiczne.

Dlatego kraje takie jak Polska, pozbawione nowoczesnej polityki regionalnej rządu i samorządów, muszą zostawać gospodarczo i innowacyjnie w tyle. Nie są w stanie wciągnąć do innowacyjnego rozwoju gospodarczego swoich krajów regionalnych i lokalnych kapitałów społecznych i ludzkich. Tracą i będą tracić szanse rozwojowe. Tak jak obecnie traci i będzie je tracić również po wyborach samorządowych Polska.

W Polsce programy samorządowe partii politycznych, na czele z PiS, sprowadzają się do zabiegania o poparcie wyborcze dla zdobycia władzy w regionach, acz i w gminach, i to w ramach starego zawołania – „Zaufajcie nam!”. Odpowiedzi na pytanie po co i dlaczego te partie, poza chęcią samego sprawowania władzy, chcą rządzić w regionach, miastach i wsiach, nie ma. I póki co nie będzie.

Nie ma i nie będzie aktywnej polityki regionalnej polskiego państwa, gdyż nade wszystko nie ma programu polityki gospodarczej samego rządu, czego krystalicznym wręcz przejawem jest brak nawet programu polityki przemysłowej, nie mówiąc o niej samej. Państwo, które nie rozwija precyzyjnym i celowym wysiłkiem wybranych sektorów i podsektorów narodowego przemysłu, aby maksymalnie wydłużyć technologicznie przemysłowe przetwórstwo własnych wyrobów finalnych, jest skazane przynajmniej w Europie na neokolonialną egzystencję. Tak jak Polska. I złotouste zapewnienia o realizacji „programu odpowiedzialnego rozwoju”, tego nie zmienią. Nie mamy jako państwo żadnego programu gospodarczego rozwoju, z jego właściwymi instrumentami i środkami realizacji. Od 1990 roku obowiązuje bowiem w polskiej polityce gospodarczej zawołanie ówczesnego ministra przemysłu i handlu, iż „najlepszą polityką przemysłową, jest brak polityki przemysłowej”. I zamiast programu gospodarczego z programem polityki przemysłowej w roli głównej, mamy zrobiony dla rządu PiS, pewnikiem rękami zachodniej agencji pijaru gospodarczego, slajdowy montaż fatamorgany innowacyjności gospodarczej.

Nie ma i nie będzie aktywnej polityki regionalnej polskiego państwa, gdyż nie pozwala na to jakość intelektualno-programowa partii politycznych w Sejmie. Nie ma i nie będzie takiej polityki, dopóki trwać będzie negatywna selekcja posłów do Sejmu. Nie ma i nie będzie, dopóki będą oni wybierani na listy wyborcze przez partyjne oligarchie, a start wyborczy autentycznych politycznych liderów obywatelskich będzie niemożliwy. Nie ma i nie będzie, dopóki wybory do Sejmu będą odbywać się w ramach proporcjonalnej ordynacji wyborczej.

3 września 2018

835 wyświetlen