/Bezpośrednia zależność polityków od wyborców jako gwarancja demokracji politycznej

Bezpośrednia zależność polityków od wyborców jako gwarancja demokracji politycznej

Jak stwierdził ponad sto lat temu brytyjski filozof i polityk lord John Acton, „Każda władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie”. Znajdowało to i znajduje pełne potwierdzenie w historii politycznej i politycznej współczesności.

Korupcja polityczna jako zagrożenie demokracji politycznej

Szeroko rozumiana korupcja władzy nade wszystko politycznej, w postaci różnorakiego nadużywania jej dla celów różnorodnej prywaty polityków, stanowiła i stanowi najczęstsze zagrożenie dla politycznej demokracji. Stanowi zagrożenie, gdyż nadużywanie i używanie władzy publicznej dla celów prywatnych, ogranicza i redukuje realną równość obywateli wobec tejże władzy, tworząc mniejszościowe grupy uprzywilejowane i upośledzaną większość, co patologizuje funkcjonowanie demokratycznych instytucji i procedur, a w konsekwencji i funkcjonowanie demokratycznego państwa. Wola większości obywateli, mająca stanowić źródło władzy w demokratycznym państwie, jest w istocie redukowana, a większość obywateli trudno w tej sytuacji uznać za bycie podmiotami swej państwowości. Mniej lub bardziej skorumpowane państwo nie sposób uznać za demokratyczne politycznie, nawet mimo istnienia faktycznej wolności politycznej jego obywateli i formalnego przestrzegania demokratycznych procedur.

Demokracja polityczna w skorumpowanym politycznie państwie staje się formalną fasadą osłaniającą mniej lub bardziej oligarchiczne stosunki społeczne, gdzie na bazie korupcji funkcjonują „równi i równiejsi”, a regułą polityczną jest ułatwiony dostęp do dóbr rzadkich rozdysponowywanych przez rządzących polityków, z wszystkimi tego głębokimi konsekwencjami, do zjawiska skorumpowania przez zagraniczne ośrodki polityczne i kapitałowe włącznie i w ostateczności nawet zagrożenia suwerenności tego państwa. Było to zresztą i jest nadal występującym zjawiskiem w krajach peryferyjnego kapitalizmu zależnego, zwanych krajami tzw. III Świata czy też krajami postkolonialnymi. Efektem korupcji polskich zaś polityków i urzędników państwowych było doprowadzenie do rozbioru gospodarczego polskiego przemysłu i bankowości w latach 1990 – 2004. Tym rozbiorem była wyprzedaż około 50% sektora przemysłowego i 75% sektora bankowego w ręce zagranicznego kapitału za 4,5 do 5% wartości odtworzeniowej i 400 do 500 mln dolarów łapówek dla około 1 tys. osób, jak to oszacował prof. Kazimierz Poznański.

Socjopolityczne przyczyny korupcji politycznej

Powstaje fundamentalne pytanie, dlaczego władza polityczna korumpuje? Dlaczego dochodzi do nadużywania tej publicznej władzy dla prywatnych celów i jej patologizacji oraz w jaki socjopolityczny sposób to się odbywa?

Można to nade wszystko spróbować wyjaśniać najprościej przez treść i charakter społecznego stosunku władzy. Wszelkiej władzy społecznej, a politycznej nade wszystko, jako że władza polityczna jest najsilniejszym i najskuteczniejszym sposobem wywierania nacisku społecznego na obywateli, dzięki odwoływanie się do użycia legitymizowanych środków przymusu fizycznego.

Władza bowiem to taki stosunek społeczny między ludźmi, w którym jedna grupa ludzi lub poszczególne jednostki mogą skłaniać, a wręcz zmuszać inną grupę ludzi czy pojedyncze jednostki do zachowania zgodnego z ich wolą, niezależnie od tego, czy ta inna grupa, czy pojedyncze jednostki się z tą wolą zgadzają. Władza więc to władza nad ludźmi i nad ich zachowaniami społecznymi. Zatem ich podporządkowanie i podległość. Posiadający więc władzę to ci, którzy podporządkowują zgodnie ze swoją wolą innych. To stawia ich w pozycji społecznie ekskluzywnej i elitarnej. To stawia ich nade wszystko w pozycji nadrzędnej społecznie i niedostępnej dla obywateli. Grupy i osoby posiadające władzę polityczną, stają się dzięki niej szczególnie uprzywilejowane społecznie, zajmując obiektywnie wysoką pozycję w strukturze społecznej. Posiadają bowiem niedostępne obywatelom możliwości wywierania wpływu na zachowania większości i dostęp do stosowania procedur uruchamiania środków przymusu.

Tak więc posiadanie władzy politycznej przez grupy i poszczególnych ludzi obiektywnie rzecz biorąc stawia ich nadrzędnie ponad społeczeństwem w pozycji ekskluzywnej. Ta obiektywna nadrzędność i ekskluzywność jest uświadamiana i przeżywana. Sprawowanie władzy politycznej tworzy poprzez socjologiczny mechanizm odgrywania ról społecznych zjawisko intersubiektywnej internalizacji zobiektywizowanej rzeczywistości społecznej. To znaczy, że nadrzędna i ekskluzywna obiektywnie pozycja społeczna, poprzez stałe odgrywanie roli bycia politykiem, zostaje intersubiektywnie uwewnętrzniana, staje się przeżywanym i przemyślanym światem intersubiektywnym i subiektywnym. Oczywiście istnieje intersubiektywny dystans do odgrywanych ról, a więc i różny stopień i zakres ich internalizacji i wewnętrznego zdystansowania. Ten dystans do roli również polityka posiadającego władzę, jest bowiem zróżnicowany w zależności od osobowości tychże polityków. Ale to nie zmienia faktu istnienia stałego zjawiska socjologicznego intersubiektywnego uwewnętrzniania obiektywnej sytuacji ekskluzywnej społecznie nadrzędności i wyższości w hierarchii społecznej.

A to rodzi nie tylko intersubiektywną świadomość sytuacji wyższości, ale i przeżywane poczucie wyższości wobec otoczenia społecznego oraz niezależności od niego. I ta świadomość, i to poczucie wyższości społecznej i niezależności, jako uwewnętrzniona nadrzędność i ekskluzywność położenia społecznego, jest tu pierwotnym źródłem wszelkiej korupcji politycznej. Świadomość i poczucie wyższości wobec własnych obywateli jest bowiem nie tylko pierwotnym źródłem poczucia pychy czy buty u części polityków. Jest też nade wszystko pierwotnym źródłem świadomości istotnej niezależności, aż po świadomość bezkarności i poczucia niezależności, aż po poczucie bezkarności swoich zachowań i działań.

Zależność polityków od wyborców jako redukcja poczucia wyższości i bezkarności polityków

A jedynym zobiektywizowanym reduktorem i likwidatorem świadomości oraz poczucia wyższości polityka wobec obywateli, a w konsekwencji świadomości i poczucia bezkarności, jest wtórna zależność polityka wobec obywateli. Jest nim powszechnie rozumiana kontrola społeczna polityków. Ta wtórna silna zależność, a więc i wtórne podporządkowanie polityka wobec obywateli, nie tylko redukuje świadomość i poczucie wyższości, ale nade wszystko likwiduje świadomość i poczucie bezkarności polityka. Ścisła zależność i wtórne polityczne podporządkowanie większości obywateli, likwiduje więc obiektywną sytuację tworzącą i reprodukującą zasadnicze źródło korupcji politycznej.

Dlatego właśnie silna zależność polityków od obywateli jest obiektywną gwarancją redukcji i likwidacji zagrożenia korupcją samych polityków, a więc jest obiektywną gwarancją demokracji politycznej. Korupcja polityczna nie może bowiem wówczas wystąpić jako zagrożenie systemowe czy zagrożenie strukturalne, a jedynie jako zagrożenie jednostkowe czy też zagrożenie koniunkturalne.

Najsilniejszą i najbardziej skuteczną zależnością polityków od wyborców jest ich zależność bezpośrednia, czyli taka, w której politycy są zależni od wyborców bez koniecznego pośrednictwa partii politycznych, instytucji państwowych i mediów publicznych. Jest to sytuacja socjopolityczna, w której wejście na scenę polityczną, kontrola przebywania w polityce i odejście z tej sceny, zależy wyłącznie od woli wyborców i nie jest do tego wymagane pośrednictwo innych podmiotów społecznych. Taka bezpośrednia zależność istnieje w pełni w przypadku większościowej ordynacji wyborczej jednomandatowych okręgów wyborczych. Polityk nie może wejść na scenę polityczną i na niej funkcjonować, bez decyzji wyborców w jednym z okręgów wyborczych. I w żaden sposób nie może bez tej decyzji wyborców funkcjonować jako polityk.

W przypadku natomiast ordynacji proporcjonalnej czy mieszanej, polityk jest zależny od wyborców tylko pośrednio, za pośrednictwem partii politycznych i z istotnym udziałem mediów publicznych, tworzących wizerunek medialny partii politycznych i ich liderów, na których się faktycznie głosuje. Nawet przy imiennych listach partyjnych w ordynacji proporcjonalnej, można wejść na scenę polityczną i na niej pozostawać dzięki niewielkiemu odsetkowi głosów indywidualnie oddanych na danego polityka, a przy dużym odsetku głosów oddanych na całą listę partyjną.

Brak bezpośredniej zależności posłów od wyborców w ordynacji proporcjonalnej

Autorem, który jako pierwszy zauważył związek pomiędzy bezpośrednią zależnością wyborczą polityków od wyborców a korupcją, jest brytyjski pisarz Frederick Forsyth. Forsyth, komentując w 2000 roku tzw. aferę Kohla w Niemczech, dowodził, że to brak bezpośredniej zależności polityka od wyborcy rodzi u niego poczucie wyższości. A w konsekwencji również arogancję i poczucie bezkarności, aż wreszcie skutkuje korupcją. Bez takiej bezpośredniej zależności, czyli stałej i ścisłej oraz bezpośredniej odpowiedzialności wobec wyborców, tworzy się poczucie bezkarności i arogancja władzy, która prowadzi do korupcji. I „aferę Kohla” tłumaczył Forsyth taką właśnie sytuacją braku bezpośredniej zależności niemieckich elit politycznych od swoich wyborców. A ten brak bezpośredniej zależności wynikał jego zdaniem z niemieckiej ordynacji wyborczej nazywanej „mieszaną”, a będącej w istocie spersonifikowaną ordynacją proporcjonalną.

Zdaniem Forsytha bezpośrednia odpowiedzialność polityków wobec wyborców istnieje w ordynacji jednomandatowej typu brytyjskiego, a tej odpowiedzialności polityka wobec wyborcy nie ma w ordynacji proporcjonalnej, gdzie obowiązuje, dzięki niej, lojalność posłów wobec kierownictwa swej partii. „Kierownictwo partyjne zaś – pisał F. Forsyth – raczej nie wysunie kogoś, kto nie będzie bezwarunkowo posłuszny partii i lojalny wobec partii bez najmniejszych wątpliwości. W grę wchodzi tu zresztą także lojalność wobec własnej kariery, gdyż posłuszeństwo jest kluczem do otrzymania dobrze rokującego miejsca na liście. W ten sposób wodzowie zawłaszczyli sobie aparat partyjny, który przeszedł na ich osobisty użytek. Mamy więc władzę trwałą i absolutną. A władza trwała i absolutna prowadzi do przekazywania sobie pieniędzy w Szwajcarii”.

Twierdzę, iż ta teza Forsytha daje się uogólnić i stanowi podstawę do sformułowania odpowiedzi na Actonowską kwestię, dlaczego każda władza korumpuje. Jest podstawą sformułowanej przeze mnie prawidłowości socjopolitycznej, którą nazwałem „prawem Forsytha”. Formułuję to prawo społeczne następująco.

Brak zależności bezpośredniej grup władzy w państwie od obywateli i społeczeństwa, czy tylko jej zasadnicza słabość, tworzy obiektywną sytuację socjopolityczną, która w praktyce sprawowania władzy rodzi korupcję, a jeszcze szerzej również niski poziom praworządności i wysoki poziom niekompetencji. Tworzy „miękkie” państwo opisane i analizowane przez Gunnara Myrdala na przykładzie postkolonialnych państw azjatyckich lat 50. XX wieku.

Tak więc słabość zależności bezpośredniej osób i grup władzy od obywateli i społeczeństwa, tworzy poczucie wyższości w stosunku do tychże. Poczucie wyższości jest socjologiczną internalizacją obiektywnej sytuacji politycznej posiadania władzy, przy słabości politycznego podporządkowania tej władzy obywatelom, a w konsekwencji egzekwowania od niej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Utrzymywane przez dłuższy okres czasu poczucie wyższości, rodzi arogancję i poczucie bezkarności osób i całych grup społecznych sprawujących władzę. W konsekwencji to poczucie arogancji i bezkarności, prowadzi do korupcji, ale także osłabiania praworządności i pogarszania sprawności działania osób i grup sprawujących władzę. A długotrwałe i potwierdzane codzienną praktyką sprawowania władzy poczucie bezkarności prowadzi do korupcji, łamania praworządności i nieudolności, jako stałego elementu praktyki sprawowania władzy.

I dotyczy to zarówno władzy wykonawczej, ustawodawczej, jak i sądowniczej.

Proporcjonalna ordynacja wyborcza do Sejmu jako ustrojowe źródło słabości państwa i jego patologii

Najważniejsze znaczenie dla siły i bezpośredniości podporządkowania polityków wobec wyborców ma, w warunkach ustroju gabinetowo-parlamentarnego, ordynacja wyborcza do parlamentu, a w polskich warunkach do Sejmu. To ordynacja proporcjonalna w wyborach do Sejmu, jest wyjściową przyczyną nasilonej korupcji, łamania praworządności i nieudolności aparatów władzy w polskim państwie III Rzeczpospolitej. Demokracja zaś jest tylko istotnie fasadowa. W istocie jest to parlamentarna oligarchia wyborcza. I prawo Forsytha musi w tej sytuacji socjopolitycznej działać. Ordynacja proporcjonalna bowiem, podporządkowuje posłów liderom partyjnym, a odbiera nad nimi kontrolę wyborcom.

W polskich warunkach parlamentarnej oligarchii wyborczej zwycięskie partie traktują państwo jako wyborczą zdobycz polityczną. Dzielą i obsadzają stanowiska państwowe i publiczne „dla swoich”, zgodnie z logiką nieformalnych powiązań polityczno-towarzyskich. A rządzące partie mają czy tylko mogą mieć bezpośredni wpływ na obsadę około 50 tysięcy kluczowych stanowisk państwowych i publicznych. I to jest zasadniczą przyczyną degradacji procesów rządzenia, administrowania i zarządzania publicznego, w postaci zarówno korupcji, jak i nieudolności, niekompetencji i nieodpowiedzialności na skalę już całego państwa.

Stworzone pierwotną selekcją przez komunistyczne służby specjalne dla potrzeb tzw. Okrągłego Stołu, a następnie samoreprodukujące się w tym proporcjonalnym systemie wyborczym, polskie elity polityczne cechuje niska jakość intelektualna, ideowa i osobowościowa. Elity te nie są zainteresowane w sprawności i kreatywności funkcjonowania poszczególnych aparatów państw. Tworząc poprzez Sejm, rząd i urzędy centralne centrum państwa, nie były i nie są w stanie sprawować skutecznego nadzoru nad administracją publiczną.

Ta sytuacja określa całość funkcjonowania również polskiego państwa. Słabość tego nadzoru politycznego w państwie tworzy sytuację powstawania w obrębie administracji biurokratycznych grup władzy. Jest to odkryte przez Maksa Webera zjawisko przekształcania się biurokracji jako administracji, w biurokrację jako grupę władzy, która kieruje się już własnym interesem grupowym, a nie celami instytucji, którą zarządza. Jest to powodem działania z większym lub mniejszym nasileniem odkrytej przez M. Webera prawidłowości irracjonalności działania takich właśnie biurokratycznych grup władzy w sferze administracji publicznej. To ta biurokracja ze swą irracjonalnością staje się władzą polityczną w codziennych relacjach z szarym obywatelem. Z wszystkimi tego dla niego negatywnymi konsekwencjami w funkcjonowaniu państwa III Rzeczypospolitej.

Socjopolityczne prawo Forsytha

Prawo Forsytha jest prawidłowością społeczną, która jako prawo społeczne, a nie przyrodnicze, działa tylko w skali masowej, a nie jednostkowej. Działa w formie stałej, acz zmiennej w sile, tendencji o sile zależnej od jednostkowych i grupowych właściwości socjokulturowych i socjopolitycznych. Jest to stale oddziaływająca, choć ze zmienną siłą w zależności od kontekstu socjopolitycznego, tendencja skłaniająca, choć nie determinującą jednoznacznie ludzkich zachowań. Można oczywiście samoświadomą działalnością redukować jej siłę i skutki, ale ich nigdy nie likwidując. W dłuższej zaś perspektywie nawet taka samoświadoma redukcja okazuje się mało skuteczna lub wręcz nieskuteczna.

Występując przeciwko wprowadzeniu w wyborach do Sejmu większościowej ordynacji jednomandatowej, a więc występując przeciwko bezpośredniej zależności polskich polityków od wyborców, rządząca partia Prawa i Sprawiedliwości ścigając w państwie korupcję, zachowuje się w sposób zbliżony do ekipy straży pożarnej, która rozdaje zapałki dzieciom w lesie, a następnie ochoczo gasi wywoływane przez nie leśne pożary. Obiektywną bowiem gwarancją zapobiegania systemowej i strukturalnej korupcji jest bezpośrednia zależność polityków od obywateli.

Nie istnieje możliwość istotnej i trwałej naprawy polskiego państwa bez wprowadzenia bezpośredniej zależności polskich polityków od polskich wyborców.

I co dalej?

Powstaje oczywiście trywialne pytanie o perspektywę i warunki wprowadzenia w Polsce 460 jednomandatowych okręgów wyborczych. Żadna z obecnych partii politycznych nie jest zainteresowana takim ustrojowym rozwiązaniem, od rządzącej partii Prawa i Sprawiedliwość poczynając. Ale zarówno świat, jak i Europa, i Polska, stają się coraz szybciej mniej przewidywalne. Pozostaje nam jako Ruchowi Obywatelskiemu JOW stale wymuszać ustrojową debatę publiczną i oczekiwać sprzyjającego momentu historycznego na wysunięcie postulatu zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu.

Przyszłe wybory nie ustabilizują sceny politycznej, a szanse na stabilną większość rządzącą zarówno PiS, jak i anty-PiS są niewielkie. Należy oczekiwać chwiejnej i chaotycznej politycznie sytuacji po wyborach w 2019 roku. W tej sytuacji politycznej można liczyć na „efekt motyla”, gdy z użyciem niewielkiej siły politycznej można doprowadzić do huraganowych zmian politycznych. Należałoby w tym celu spróbować wtórnie mobilizować ten elektorat wyborczy, który w wyborach prezydenckich w 2015 roku poparł kandydaturę Pawła Kukiza, a co P. Kukiz bezpowrotnie zaprzepaścił. A to było 20–25% biorących udział w wyborach. To z spośród nich rekrutowało się 7% wyborców, którzy poszli na referendum o zmianie ordynacji wyborczej i wprowadzeniu JOW w wyborach do Sejmu, mimo całkowitego i bezwzględnego bojkotu tego referendum przez polskie państwo, i to poczynając od Państwowej Komisji Wyborczej.

Należałoby więc zmobilizować ten elektorat w ramach nowego projektu politycznego na wybory parlamentarne w 2019 roku. I liczyć na „efekt motyla”, gdyż warunki socjopolitycznego chaosu będą temu sprzyjać.

* Referat wygłoszony na Konferencji Ruchu JOW – „Reforma ustroju politycznego III Rzeczypospolitej: Prawo wyborcze w nowej Konstytucji” w Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu, 17 listopada 2018.

 

214 wyświetlen