/Będą JOW-y – nie będzie POPiS-u

Będą JOW-y – nie będzie POPiS-u

Teorie jakoby po wprowadzeniu JOW-ów scena polityczna podzieli się na PiS i PO wygłaszają albo zatrwożeni funkcjonariusze partyjni, albo osoby, które nie do końca rozumieją na czym polegają JOW-y.

Sukces w wyborach prezydenckich Pawła Kukiza i jego głównego postulatu: wprowadzenia w Polsce ordynacji większościowej, doprowadził aparatczyków partyjnych do szewskiej pasji. Natychmiast rozpoczęła się akcja straszenia antysystemowego elektoratu wizją opanowania polskiej sceny politycznej przez dwie główne partie, co rzekomo skutecznie zablokuje możliwość wejścia do Parlamentu nowych ugrupowań. Zaczęto nawet pokazywać wizualizacje wyborcze, wedle których po wprowadzeniu JOW, szeroko rozumiany ruch antysystemowy zdobędzie zaledwie 2 mandaty, a w przypadku zachowania ordynacji proporcjonalnej byłby trzecią siłą w Sejmie….

gdyby jowy w pl

Fot.: Tak zdaniem Gazety Wyborczej wyglądałby Sejm po wprowadzeniu JOW-ów.
Źródło: Gazeta.pl

Na początek warto zwrócić uwagę na niespotykaną troskę funkcjonariuszy partyjnych, którzy tak bardzo chcą uchylić nieba swoim przeciwnikom, że dla ich dobra blokują wprowadzenie ordynacji większościowej. Czyż to nie piękny gest? JOW-y mają dać POPiS-owi władzę na wieki, ale obie partie są tak humanitarne i łaskawe dla swoich potencjalnych rywali, że konserwują ordynację proporcjonalną! Jedno jest pewne: gdyby JOW-y miały pomóc PiS i PO zabetonować scenę polityczną na wieki, to już dawno byłyby wprowadzone.

Oczywiście rację mają ci, którzy mówią, iż ordynacja większościowa – zgodnie z prawem Duvergera – prowadzi do powstania systemu dwupartyjnego. Jest to konsekwencja zasady, że w systemie większościowym z jednego okręgu wchodzi tylko jeden kandydat, wobec czego osoby o poglądach prawicowych i lewicowych muszą się skupiać i współpracować by wyłonić spośród siebie najsilniejszego i najsprawniejszego kandydata, który następnie wejdzie do parlamentu. W konsekwencji scena polityczna dzieli się na „prawicę” i „lewicę. Niezauważalną zaletą tego systemu jest eliminacja z życia publicznego wszelkiej maści ekstremistów. Polityczni wariaci typu Palikot, być może są w stanie wywalczyć pojedynczy mandat w danym okręgu, ale nigdy nie zdobędą wpływu na władze. Można w tym miejscu postawić śmiałą tezę, że gdyby w okresie międzywojennym wprowadzono w Rzeszy JOW-y, Hitler nigdy nie doszedłby do władzy.

Tak więc faktem jest, że JOW-y w konsekwencji doprowadzą do podziału sceny politycznej na dwie partie, jednak charakter i model tych partii będzie znacznie odbiegał od tego co znamy z polskiego doświadczenia, co wyjaśniam poniżej.

Wprowadzenie JOW-ów otworzy możliwość startu do parlamentu tysiącom lokalnych działaczy, społeczników, przedsiębiorców, którzy w obecnym systemie partiokratycznym nie mają szans na udział w życiu politycznym naszego kraju. Zapewne w JOW-ach wystartują osoby, które sprawdziły się w lokalnym samorządzie: radni, wójtowie, burmistrzowie. Osoby te nie będą musiały pytać o zgodę na start jakiegoś partyjnego bonza, nie będą musiały uczestniczyć w rytuałach lizusostwa wobec lidera partii i nie będą skazane na uczestnictwo w partyjnych spiskach i intrygach. Będą mogły założyć swój własny lokalny komitet i robić swoją indywidualną kampanię w małym okręgu wyborczym. Jako że będą to ludzie znani w swoich środowiskach będą oni mieli największe szanse na elekcję. Skończy się era politycznych spadochroniarzy. Efekt będzie taki, że do Sejmu wejdą ludzie nowi, świeży, doświadczeni i znający realia życia Polaków. Z kolei wszelkiej maści Hoffmany, Niesiołowscy i tym podobni partyjniacy nie będą mieli w tym wyścigu żadnych szans.

I dopiero ci przedstawiciele „Polski lokalnej” zgrupują się w sejmie wedle wyznawanych poglądów i idei w większe ciała polityczne, które nazwą klubami lub partiami. Szef tej partii będzie musiał się liczyć z liderami poszczególnych regionów bo będzie wiedział, że bez tego nie utrzyma większości. To szef partii będzie chodził na pasku swych posłów a nie odwrotnie. Posłowie przestaną być bezmyślną maszynką do głosowania, a staną się realnymi wybrańcami narodu. I o taką zmianę właśnie nam chodzi.

About Marek Ostapko

w Ruchu JOW od 2009 roku. Organizator spotkań z śp. prof. Jerzym Przystawą w rodzinnym mieście Nowa Dęba. W latach 2010-2014 przewodniczący bezpartyjnego Klubu Radnych Ratusz w Radzie Miejskiej w Nowej Dębie. Prezes Stowarzyszenia "Przyjazny Samorząd".