W odpowiedzi Joannie i Andrzejowi Gwiazdom

Joanna i Andrzej Gwiazdowie (JiAG), w wydanej niedawno książce Poza Układem, wypowiedzieli się bardzo krytycznie o propozycji wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu (JOW), a wyrażone tam stanowisko znaleźć można w kilku innych miejscach, m.in. w piśmie "Obywatel", na stronie własnej www.gwiazda.oai.pl i na portalu "Salon24" (http://obywatel.salon24.pl/88255,index.html).

Andrzej Gwiazda jest jedną z głównych legend "Solidarności", wiceprzewodniczącym wielkiej NSZZ "Solidarność", pierwszym zastępcą Lecha Wałęsy, więzionym za "Solidarność" przez wiele lat. Układ Okrągłego Stołu zepchnął go – podobnie jak wielu innych działaczy solidarnościowych i niepodległościowych – na margines polityczny, odbierając mu, de facto na lata, możliwość publicznej wypowiedzi i istotnego wpływu na rozwój polityczny Polski. W przeciwieństwie do większości tych, którzy pogodzili się z zasadą, iż Might is Right i wycofali się z działalności politycznej, Gwiazdowie nieustępliwie prowadzą walkę o swoje ideały, o swoją wizję Polski. Ich organem było (jest?) drugoobiegowe pismo "Poza Układem", docierające z trudem do skromnej grupy ludzi. Pomimo wszystkich przeciwności pozostali wciąż autorytetami w całkiem sporych kręgach Polaków, krytycznie oceniających drugą już dekadę cudownych przemian ustrojowych, jakim podlega nasz kraj. Wszystko to budzi mój podziw i szacunek, a ich głos, szczególnie w tak doniosłej sprawie, jak ordynacja wyborcza, zasługuje na poważne potraktowanie.

JiAG krytykują postulat JOW i działania Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW, a także zgłaszają swoją własną propozycję naprawy systemu wyborczego. Zacznijmy od krytyki.

(1) Podstawowa wada JOW – eliminacja mniejszości, nie jest teoretycznym wymysłem. – piszą JiAG. Nie jest? Porównajmy więc parlament brytyjski czy kanadyjski z Sejmem RP: w ostatnich wyborach parlamentarnych UK do Izby Gmin weszli przedstawiciele 11 partii politycznych, do Sejmu – tylko czterech. Jest więc eliminacja partii politycznych przez JOW faktem, czy też została wymyślona na użytek tej polemiki, i jeszcze, na dodatek, jako podstawowa wada JOW?

Naturalnie, cechą immanentną tzw. ordynacji proporcjonalnej, obojętnie w jakiej mutacji, jest to, że partie, które przejdą przez sito wyborcze, natychmiast się rozpadają i po wyborach powstają najróżniejsze struktury pseudopartyjne, o jakich ich wyborcom nawet się nie śniło. Jest to jedna z głównych przyczyn obrzydzenia, jakie ten system wyborczy wywołuje u oszukanych wyborców. Ale czy w ten sposób realizuje się upragnione przez JiAG poszanowanie mniejszości?

Jest całkiem odwrotnie niż to twierdzą JiAG. W przeciwieństwie do Polski – Stany Zjednoczone, Kanada, Wielka Brytania, to społeczeństwa składające się z samych prawie mniejszości i tam, od ponad dwustu lat, działa system JOW. Okazuje się, że wcale to nie przeszkadza, żeby obywatele w tych krajach wybierali do swoich parlamentów Polaków, Hiszpanów, Irlandczyków czy Włochów. Nie przeszkadza to też, żeby mandaty uzyskiwali reprezentanci niewielkich partii politycznych, jeśli tylko potrafią przekonać do swoich programów większość wyborców w ich okręgach wyborczych. To w Polsce, pomimo zapisanych w ordynacji wyborczej PRZYWILEJÓW dla mniejszości, szanse wyborcze mają tylko wielkie i bogate partie polityczne. Kto, jak kto, ale Andrzej i Joanna Gwiazdowie powinni o tym wiedzieć lepiej od innych, bo przecież próbowali ze swoim "Poza Układem" dostać się do Sejmu?

(2) Głównym zarzutem politycznym do ruch na rzecz JOW-ów jest zarzut, że do wprowadzenia JOW konieczna jest zmiana konstytucji, a do tego potrzeba większości 2/3 posłów. Piszą JiAG: entuzjaści JOW-ów tego argumentu nie chcą słuchać, jak i zresztą żadnego innego.

JiAG mylą się w tym miejscu. Entuzjaści JOW-ów od dawna podnoszą sprawę NIEZGODNOŚCI Z KONSTYTUCJĄ obecnej ordynacji wyborczej, a nawet rok temu skierowali do Rzecznika Praw Obywatelskich formalny wniosek w tej sprawie, w którym wyliczają i wykazują, w jaki sposób dokonują się te naruszenia Konstytucji (zob. http://jow.pl/?q=node/116). Co więcej, entuzjaści JOW-ów twierdzą, że gdyby były JOW, to te naruszenia Konstytucji albo wcale nie miałyby miejsca, albo byłyby mniejsze i mniej szkodliwe. Jest pewną ciekawostką demokratyczną, że RPO do dzisiaj nie znalazł czasu, aby do tego wniosku się ustosunkować, podobnie jak kolejne sejmy RP nie znalazły czasu, aby rozpatrzyć wniosek o referendum, podpisany przez prawie milion obywateli. Jest rzeczą zastanawiającą, że tak oddani bojownicy o wolność i demokrację w Polsce, jak Joanna i Andrzej Gwiazdowie, nad tymi faktami przechodzą do porządku dziennego i z głuchoty elity politycznej i Sejmu RP na wołania obywateli, nie stawiają z tego powodu zarzutu udającym ślepych i głuchych politykom, ale właśnie obywatelom! I, jak mówią Anglicy, to add an insult to injury, czynią to w magazynie, który się dumnie nazywa "Obywatel"!

JiAG twierdzą, że jeśli chcę JOW, to powinienem się zająć przekonywaniem 2/3 posłów do tej idei. Nie skorzystam z tej dobrej rady. To raczej Andrzej Gwiazda jest dzisiaj w dużo lepszych stosunkach z wypływowymi politykami i ma możliwości namawiania ich do tego lub owego – ja mam stanowczo za daleko. Poza tym, z doświadczenia ostatnich 20 lat wiem, że posłowie podobni są do mojego kota i charakteryzują się słuchem niebywale selektywnym: słyszą każdy szmer w okolicy miski, na wszystko inne głuchną jak pnie drzew! Jedynym posłem, jaki podczas debaty konstytucyjnej 1997 roku ośmielił się wystąpić przeciwko zapisowi o proporcjonalności wyborów do Sejmu, był poseł wrocławski dr Wojciech Błasiak. Pomimo tego, że ma stopień naukowy z tak doniosłych dziedzin jak socjologia i ekonomia, w nagrodę do dzisiaj, ani nie jest posłem, ani nawet nie może znaleźć pracy w tym poszukiwanym zawodzie! Posłowie wiedzą więc doskonale, gdzie się znajduje ta miska, ich interes jest czytelny i zrozumiały. Inaczej z Joanną i Andrzejem Gwiazdami: jaki mają interes w tym, żeby być przeciw JOW? Moim zdaniem nie mają żadnego i dlatego usiłuję podjąć z nim dyskusję.

Gwiazdowie ironizują na temat moich wcześniejszych odwołań się do wielkiego Ruchu Solidarności i piszą: Gdyby nie czołgi i rakiety, "Solidarność" zażądałaby wówczas wolnych wyborów według ordynacji przedwojennej. Być może. Gdyby jeszcze wiedziała, jakie były te ordynacje przedwojenne, bo przecież wtedy nie brakowało pomysłodawców i wynalazców ordynacyjnych, którzy – podobnie Gwiazdowie – z jakichś powodów unikali jak ognia brytyjskiego systemu wyborczego. Pół wieku luki w obywatelskim wykształceniu Polaków przyniosły, między innymi, taki owoc, że o funkcjonowaniu demokratycznego państwa wiedzieliśmy tyle, ile o możliwościach życia na Marsie. Dzisiaj jednak jest już inaczej. Dwadzieścia lat eksperymentowania z tzw. proporcjonalnymi wyborami, wiele nas nauczyły. Fakt, że miliony młodych ludzi, którzy tymczasem odwiedzili obce kraje, przyjrzeli się funkcjonowaniu Anglików, Amerykanów, Kanadyjczyków – też nie jest bez znaczenia. Również i nasz Ruch na rzecz JOW niemało w tej materii zrobił. Dzisiaj już tak łatwo by nie poszło. Gdyby… Gdybyśmy mieli coś do powiedzenia we własnym kraju.

Lista zarzutów, jakie JiAG stawiają JOW nie jest specjalnie długa. Poza tymi dwoma, podstawowymi zarzutami, wysuwają wreszcie zarzut, którego pojąć nie jestem w stanie: twierdzą oni, że wprowadzenie JOW w Polsce po naszym wejściu do Unii Europejskiej stanowi zagrożenie dla integralności państwa polskiego! Przyznam się, że już wielokrotnie słyszałem, że JOW to będzie dla Polski katastrofa, bo albo zwyciężą komuniści, albo wszystkie mandaty wezmą bogacze i oligarchowie, a korupcja przekroczy wszelkie wyobrażalne rozmiary, albo, że będzie dyktatura jednej partii – ale zarzutu, że po wprowadzeniu JOW po wejściu do Unii Europejskiej rozpadnie się państwo polskie, jeszcze nie słyszałem! Zarzut ten podparty jest obawami, że ciemna polska wieś nie będzie chciała łożyć ani na rozwój nauki, ani na ochronę środowiska, a zwolennicy wycinania lasów doprowadzą do wycięcia Puszczy Białowieskiej! Jest to argument całkiem nowy i muszę trochę ochłonąć, zanim będę gotów go podjąć. Może inni woJOWnicy mnie w tym wyręczą? Do tej pory wydawało mi się, że jest akurat odwrotnie: że to pazerne i żarłoczne pseudopartie polityczne, nieliczące się ani z wyborcami, ani z interesem narodowym, stanowią zagrożenie naszego bytu politycznego, a tu, okazuje się, jest wprost przeciwnie!

W obliczu tych wszystkich zagrożeń – ale dostrzegając jednak pewne ułomności obecnych procedur wyborczych, JiAG, zgodnie z zasadami realpolitik, wysuwają propozycje kolejnego udoskonalenia miłościwie nam panującego systemu partyjnego. Znalazłem aż 7 takich ozdrowieńczych sugestii: (1) zlikwidowanie progów wyborczych; (2) zlikwidowanie przeliczników, tych wszystkich dontów, santlagów, a po prostu PROPORCJONALNY rozdział mandatów; (3) wprowadzenie czegoś, co politolodzy nazywają mandatem imperatywnym; (4) zakaz kandydowania kandydatom spoza okręgu wyborczego; (5) wprowadzenie możliwości głosowania przeciw wszystkim; (6) wybory w sobotę, zamiast w niedzielę; (7) obniżenie liczby podpisów niezbędnych do zarejestrowania komitetu wyborczego.

W tych wszystkich propozycjach novum stanowi tylko postulat likwidacji przeliczników i dzielenie mandatów po prostu proporcjonalnie. Po co jakieś przeliczniki, twierdzą Gwiazdowie: kto zyskał np.40% głosów, temu 40% mandatów, po co tu coś przeliczać? To jest rzeczywiście pomysł i szkoda, że nikt na to jeszcze nie wpadł. Nawet tak wybitni matematycy, jak Victor d’Hondt czy Andre Sainte-Lague i tu Gwiazdowie mają palmę pierwszeństwa.

Wszystko inne zostało już wielokrotnie, w różnych krajach, także w Polsce, wypróbowane. Zwalnia mnie to od konieczności ustosunkowywania się do tych propozycji. Tym bardziej, że JiAG nie traktują swoich sugestii bardzo serio: rzucają je, ot tak, od niechcenia, po prostu pierwsze lepsze, jakie przychodzą im do głowy. Świadczy o tym fakt, że poza tymi propozycjami uzdrowienia systemu proporcjonalnego wysuwają jeszcze propozycję wielomandatowych okręgów wyborczych, ale już bez przeliczników, czyli, jak rozumiem, większościowych, tyle, że lepszych od jednomandatowych. Nie podają jednak przykładu kraju, w którym wszystkie te propozycje zostałyby na raz zastosowane, więc wolałbym, żeby najpierw swoje pomysły wypróbowali na jakimś innym narodzie. Polska była już wystarczająco długo ustrojowym laboratorium. Czas na zastosowanie rozwiązań dobrych i sprawdzonych gdzie indziej. Ja proponuję sprawdzonych na Anglikach. Bo ich nie lubię.

JiAG zauważyli gdzieś, że propozycję JOW poparł marszałek Marek Borowski i że ja się podobno z tego powodu bardzo ucieszyłem. Piszą więc, w zakończeniu swojego artykułu: Poparcie marszałka Borowskiego dla idei JOW-ów, które tak ucieszyło J. Przystawę, bardzo nas niepokoi. Jeśli wkrótce nastąpi cudowne nawrócenie 2/3 posłów, będzie to oznaczać, że nasze obawy były uzasadnione.

No i jak wypadło te exprimentum crucis? Obawy były uzasadnione, czy może, jak się to dzisiaj mówi, nie do końca?

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.