/Status quo na całe zło?

Status quo na całe zło?

Na stronie internetowej Polskiego Radia http://www.polskieradio.pl/spoleczenstwo/wlasnymzdaniem.asp?iid=195 ukazał się tekst Piotra Cybuli zatytułowany Proporcjonalne status quo, który jest komentarzem do wcześniejszych tekstów na tej stronie, promujących idę JOW, w szczególności do artykułu Konrada Turzyńskiego Lek na rządowe kryzysy. Tekst ten wymaga odpowiedzi, ponieważ zawiera wiele stwierdzeń bałamutnych i nieprawdziwych, natomiast Polskie Radio ma odgrywać również rolę edukacyjną i nie jest dobrze, kiedy fałszywe i nieuprawnione opinie pozostają nieskorygowane.  

        Autor rozpoczyna tekst mantrą, którą z upodobaniem powtarzają wszyscy przeciwnicy JOW, a która ma im zastąpić brak rzeczowych argumentów: zwolennicy JOW mają skłonność do postrzegania ordynacji większościowej jako panaceum na całe zło. Nie znam ani jednego tekstu zwolennika JOW, który by coś podobnego napisał, także krytykowany artykuł Turzyńskiego nosi tytuł Lek na rządowe kryzysy, bo Autor pokazuje tam po prostu, że w krajach gdzie obowiązuje zasada JOW kryzysy gabinetowe, z jakimi nieustannie mamy do czynienia w Polsce (i wszędzie tam, gdzie stosuje się tzw. systemy proporcjonalne), nie mają miejsca. Wydaje się, że stąd daleka droga do wywodzenia, że ma to być panaceum na całe zło. W moim artykule na tej samej stronie Polskiego Radia przytaczam opinię Ortegi y Gasseta, który twierdził, iż ordynacja wyborcza jest najważniejszym rozstrzygnięciem demokratycznego ustroju. Najważniejszym – to w żadnej logice nie oznacza panaceum, jak nam to imputuje Cybula i inni.

        Podobny błąd logiczny popełnia Cybula w następnym fragmencie, w którym pisze: Przekonanie, iż niska jakość klasy politycznej, korupcja, prywata i nepotyzm stanowią wyłącznie (podkreślenie moje) konsekwencje obecnej ordynacji wyborczej jest naiwne. Owszem, podnosimy gdzie tylko się da, że obecna ordynacja wyborcza SPRZYJA korupcji, prywacie i nepotyzmowi, a także, że stanowi zasadniczy element selekcji negatywnej do klasy politycznej. Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek ze zwolenników JOW napisał kiedykolwiek, że wyłącznie. Człowiek wykształcony, jakim niewątpliwie jest Cybula, powinien umieć zauważyć różnicę między sprzyja a wyłącznie.

        Wskazując kraje, w których stosuje się procedury większościowe, Cybula popełnia błędy rzeczowe, np. wymieniając Ukrainę, jako kraj, w którym wybory przeprowadza się w kilku turach, ale najważniejszy błąd polega na wpieraniu nam, że system JOW działa tam, gdzie istnieje długoletnia tradycja demokratyczna, natomiast system wyborczy nie jest ważny. Jest to wariant często stawianego nam zarzutu, że system JOW działa w krajach anglosaskich, bo… itd., Nie wiem więc, czy Piotr Cebula zauważył, że system JOW działa w największej demokracji świata, jaką są Indie, co falsyfikuje cały ten wywód o długoletnich tradycjach demokratycznych i anglosaskiej kulturze politycznej.

        Koronnym zarzutem jest teza, że w przeciwieństwie do ordynacji proporcjonalnej w JOW mamy do czynienia z nadreprezentatywnością w stosunku do rzeczywistego poparcia społecznego. Mit o większej reprezentatywności systemu proporcjonalnego jest stale podnoszony przez przeciwników JOW, ale nie wytrzymuje krytyki w zestawieniu z wynikami wyborów parlamentarnych w Polsce. Przykładowo, Prawo i Sprawiedliwość zdobyło ok. 29% głosów wyborców, przy frekwencji poniżej 40%. To oznacza, że na tę partię zagłosowało nieco powyżej 10% uprawnionych do głosowania. Natomiast wszyscy posłowie razem wzięci zdobyli tylko nieco ponad 5 milionów głosów wyborców, co oznacza, że posłowie zasiadający w Sejmie uzyskali poparcie mniej niż 20% obywateli. W tej sytuacji powtarzanie propagandowych tez o reprezentatywności oznacza zamykanie oczu na rzeczywistość.

        Zupełnie kuriozalne i sprzeczne z faktami jest twierdzenie o wykluczaniu mniejszości politycznych i światopoglądowych w systemie JOW, jak również i to, że rzadko udaje się tam zwyciężyć kandydatom niezależnym. Dobrze byłoby, gdyby Cebula wskazał chociażby jeden przypadek w ciągu ostatnich 17 lat, kiedy mandat sejmowy uzyskał jakiś kandydat niezależny? To właśnie ordynacja wyborcza z 5% progiem eliminuje możliwość dostania się do parlamentu nawet komuś, kogo chcieliby poprzeć wszyscy wyborcy w jego okręgu – a przecież kandydować można tylko w jednym okręgu. Na jeden okręg przypada w Polsce, średnio 2,5% wyborców, jak można pokonać 5% próg? Natomiast w systemie JOW jest to jak najbardziej możliwe i dlatego w Parlamencie Brytyjskim zasiadają zarówno kandydaci niezależni, jak i reprezentujący małe partie i ugrupowania.

        Wydumane niebezpieczeństwa związane z systemem JOW, które polegać mają na tym, że jakoby mocna pozycja jakiegoś stronnictwa w jakimś rejonie kraju eliminowałaby szanse kandydatów z innej opcji należy włożyć między bajki. Szczególnie, jeśli Autor powołuje się na silną pozycję PiS na ścianie wschodniej i w Galicji. Jak wiemy, w kluczowym mieście tego regionu, w Rzeszowie, wybory na stanowisko prezydenta miasta wygrał Tadeusz Ferenc, kandydat SLD, i to z poparciem prawie 77% i nie przeszkodziła mu w tym ani silna pozycja Platformy Obywatelskiej w dużych miastach, ani siła Prawa i Sprawiedliwości w Galicji. Tadeusz Ferenc miał przynajmniej poparcie lewicy, ale wczoraj rozmawiałem z Januszem Pęcherzem, prezydentem Kalisza, który z ponad 70% poparciem wygrał w konkurencji z kandydatami wszystkich partii politycznych, zarówno tych z lewa, jak i z prawa.

        Przeciwnie niż to wnioskuje Cybula, jak tego dowodzą przeprowadzane właśnie wybory gospodarzy gmin, wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych miałyby dla Polski skutki błogosławione. Przede wszystkim wprowadziłyby wreszcie selekcję pozytywną do klasy politycznej. A to jest warunek wstępny do właściwego rządzenia państwem.

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych