/Węgierska przestroga

Węgierska przestroga

Gazety w Polsce głoszą, że rozruchy na Węgrzech spowodowało przyłapanie węgierskiego premiera na kłamstwie, podczas gdy, w rzeczy samej, Ferenc Gyurcsany akurat mówił prawdę, tyle tylko, że była to prawda o tym, jak systematycznie okłamuje się Węgrów. Jest rzeczą niezmiernie optymistyczną i pocieszającą, że ta nowa rebelia węgierska jest rebelią przeciwko kłamstwu, że nie brak chleba czy kiełbasy, ale nieobecność PRAWDY w życiu publicznym naszych węgierskich bratanków, sprowokowała ich do tak gwałtownych wystąpień. Polska służba dziennikarska, która już niemal całkowicie przyzwyczaiła się do tego, że kłamstwo stało się normą w życiu publicznym Polaków, natychmiast wyruszyła na pomoc politykom węgierskim ogłaszając, jak zawsze, że rozruchy na Węgrzech mają charakter chuligański, że dokonywane są rozboje i grabieże.

        Ciekawostką jest tylko, że furia węgierskich demonstrantów skierowała się przeciwko telewizji. To tam przede wszystkim poszli i tam dokonywali zniszczeń, rozbijając urządzenia i sprzęt tak zasłużony w systematycznym okłamywaniu węgierskiej opinii publicznej. Warto, żeby i nad tym pomyśleli dziennikarze pracujący w polskich mediach, a w telewizji w szczególności. Warto, żeby pomyślał o tym prawdomówny i dzielny Bronisław Wildstein, szef TVP, jak i jeszcze bardziej prawdomówny i dzielny Krzysztof Czabański, szef Polskiego Radia. Obaj oni bowiem, podobnie jak i wielu innych, pozycję swoją budują na legendzie niezależności dziennikarskiej, wyniesionej z czasów podziemnego oporu. Podziemny opór był skierowany przeciwko komunizmowi, a komunizm w całości ucieleśniał kłamstwo. Na tej zasadzie, na zasadzie przeciwieństwa, ludzi występujących przeciwko komunie prostoduszny naród przyjmował jako głosicieli prawdy. Niestety, ostatnie 17 lat okazało się latami wielkiego społecznego rozczarowania. Pół wieku systematycznej tresury w kłamstwie przyniosło plon okropny ‑ kłamstwo weszło nam w krew i żyć bez niego nie sposób. Ustrój oparty w całości na kłamstwie upadł, ale zatruł i zanieczyścił społeczeństwa i narody, i ta straszna spuścizna odciskuje bez przerwy swoje piętno na naszym życiu publicznym – zarówno społecznym, jak i państwowym.

        Zakłamana, nieujawniona jest prawda o tym, jak doszło do transformacji systemowej, Magdalenki, Okrągłego Stołu, rozbicia Solidarności. Nadal nie wiemy, kto i jakie role tam odgrywał, na rzecz kogo pracował i dlaczego, na czym polegały sekretne negocjacje i sondaże, jaki był klucz doboru negocjatorów i reprezentantów. Chociaż Instytut Pamięci Narodowej istnieje już wiele lat, to jego uczeni fachowcy wydają się zajmować najróżniejszymi drobiazgami, ujawnianiem jakichś personalnych skandali, lecz do istoty rzeczy wolą nie dotykać się.

        Zakłamana, nieujawniona, wykoślawiona jest prawda o samym przebiegu transformacji ustrojowej, o genialnym planie genialnego Leszka Balcerowicza i wszystkim, co wiąże się z tym. Komisja Zawiszy niby deklaruje, że zajmie się tym, ale zamiast tego kompromituje się na jakichś bataliach o jakiś Case, zamiast Leszkiem Balcerowiczem zajmuje się panią Balcerowiczową. Ukryta, zakłamana jest prawda o jądrze tej transformacji, jaką była operacja FOZZ, jej charakter i katastrofalne dla Polski konsekwencje. Od tej tematyki media publiczne uciekają jak od dżumy, ale oczywiście, tylko dlatego, że od ujawnienia prawdy uciekają przede wszystkim politycy i cały polityczny establishment. Po 13 latach sądowego prześladowania autorów książki Via bank i FOZZ, zapadł wreszcie wyrok, który oddala wszystkie zarzuty przeciwko nam podnoszone. Nie wiadomo jednak, czy świadczyć to ma o tym, że niezawisły sąd stał się zwolennikiem prawdy, czy też dlatego, że gangsterom i przestępcom powinęła się noga, a główny operator FOZZ, Dariusz Przywieczerski, na wszelki wypadek, wolał uciec z kraju i ukryć się nie wiadomo gdzie. W tym gigantycznym kłamstwie o transformacji ustrojowej uczestniczą politycy, prokuratury i niezawisłe sądy, ale z równą gorliwością uczestniczą w nim instrumenty kłamstwa – jakimi są media publiczne i niezależni wydawcy. Wznowienia naszej książki o FOZZ odmówiło ponad 30 niezależnych wydawców, na organizowane przez nas konferencje prasowe w różnych miastach nie widzieli powodu pofatygować się przedstawiciele mediów, a ci którzy przyszli (bardzo nieliczni), nie odważyli się napisać niczego na temat tego, co na tych konferencjach usłyszeli.

        Zakłamana, wykoślawiona, ukryta jest prawda o ustroju Rzeczypospolitej. O tym, że najważniejszy akt ustrojowy, jakim jest ordynacja wyborcza do Izby Ustawodawczej, gwałci nasze prawa obywatelskie, odbiera nam podstawowe prawo ‑ bierne prawo wyborcze, że wszystkie stosowane do tej pory procedury wyborcze gwałcą konstytucyjne zasady, i że z tzw. pięcioprzymiotnikowych wyborów do Sejmu w Polsce przestrzegana jest jedynie zasada tajności. Przedstawiciele polskiego rządu i parlamentu rozjeżdżają się po świecie, ucząc niedorozwinięte kraje demokracji, podczas gdy w Polsce zamiast demokracji mamy partiokrację – nieudolne rządy coraz to innych partyjnych koterii, które, tak naprawdę, wiszą w powietrzu, pozbawione zaplecza i poparcia obywateli. Telewizja Pana Wildsteina, tak jak i Radio Pana Czabańskiego zamknięte są na głucho przed tą fundamentalną problematyką ustrojową. Polakom nie wolno poruszać sprawy wyborów parlamentarnych, jakie odbywają się w Anglii, Kanadzie czy USA, a najwyżsi urzędnicy państwowi kłamią na ten temat, hucpiarsko patrząc nam w oczy.

        Nie wiem skąd nabrali przekonania, że tak można w nieskończoność, że ich władza jest wieczna, że tak będzie zawsze. Wydawałoby się, że historia ostatnich 17 lat powinna ich, jak najbardziej, przekonać, że taki pogląd jest z gruntu fałszywy! Gdzie są dzisiaj Mazowiecki, Bielecki, Oleksy, Cimoszewicz, Olszewski, Buzek, Suchocka, Krzaklewski, Belka, Miller? Gdzie są wspaniałe partie polityczne UD, UW, KPN, ROP, POC, WAK, BBWR, AWS, ZChN i tyle innych?

        Sytuacja w Polsce pod żadnym względem nie różni się korzystnie od sytuacji na Węgrzech. Może tylko tym, że na Węgrzech zabrakło wystarczającej liczby parasoli ochronnych, takich np. jakie rozbita Solidarność i hierarchia Kościoła trzymały nad procesem przemian. Solidarność już dawno zapłaciła straszną cenę za ten parasol i dzisiaj już żadnej roli w życiu publicznym nie odgrywa. Kościół płaci cenę cały czas, ale Kościół jest wielki i wiele już przetrzymał, więc Hierarchowie mogą uważać, że i to przetrzyma. Tylko czy ta cena jest naprawdę konieczna?

        Polska, w odróżnieniu od Kościoła, nie jest wieczna i nie ma zagwarantowanej Opieki Boskiej. Polska istnieje i będzie istnieć tylko tak długo, jak tego będą chcieli Polacy i jak długo za utrzymanie Jej istnienia będą gotowi złożyć nawet najwyższe ofiary. Na razie młodzi Polacy opuszczają swój kraj i jadą szukać szczęścia gdzie indziej. Ten exodus się skończy. Jeśli nie powstrzymają tego sami Polacy, to kres położą rządy krajów, które dzisiaj wydają się temu sprzyjać.

        Przykład sowieckiego imperium udowodnił, że potęga kłamstwa, choć wielka, nie jest jednak, na dłuższą metę, przemożna. Trzeba kocioł otworzyć, wpuścić świeże powietrze, wreszcie trzeba będzie powiedzieć prawdę. Polska dzisiaj wydaje się uśpiona, polska młodzież wydaje się całkowicie zajęta czym innym, głupawe awantury w Sejmie i wokół niego wydają się odwracać naszą uwagę od spraw istotnych, dziennikarska brać stara się utrzymać uwagę publiczną w napięciu przy sprawach na to nie zasługujących. Do czasu.

        Dzisiejsze wypadki na Węgrzech powinny stać się ostrzeżeniem. Ta para pod kotłem się wzbiera. Już sztuczki z wyborami i majstrowanie przy ordynacjach nie wystarczą. Jeśli chce się uniknąć wybuchu trzeba otworzyć media dla autentycznej debaty publicznej. Trzeba dopuścić do głosu Prawdę.

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych