/W. Rejman – List do M. Jurczyka

W. Rejman – List do M. Jurczyka

Panie Prezydencie,

 

właśnie dowiedziałem się, że 2 września organizuje Pan w Szczecinie spotkanie i publiczną debatę nt. wprowadzenia w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych. Pomimo, iż osobiście nie będę mógł wziąć udziału w spotkaniu, to proszę przyjąć wyrazy uznania i podziękowania za jego zorganizowanie. Gratuluję pomysłu i zdecydowania w propagowaniu tej niezbyt poprawnej politycznie, ale tak istotnej dla Polski sprawy. Sam od lat jestem propagatorem JOW.

 

        Jednomandatowe okręgi wyborcze są sprawą fundamentalną, gdyż oddziaływującą na pozostałe aspekty życia politycznego, gospodarczego czy społecznego. Są sprawą ponadpartyjną, która może zjednoczyć ludzi niezależnie od ich poglądów na sprawy polityczne, społeczne czy gospodarcze (tzw. liberalów, socjalistów, konserwatystów, postępowców, socjaldemokratów, chadeków itd. oraz przez osoby nie identyfikujące się z żadną konkretną opcją), a więc jest sprawą, która jednoczy ludzi pragnących rzeczywistej poprawy sytuacji w Polsce. Innymi drugorzędnymi sprawami można zająć się dopiero po wspólnym stworzeniu fundamentu do naprawy RP.

        

        Uważam, że wbrew pozorom wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych jest proste i łatwe. Oczywiście jeszcze w historii ludzkości się nie zdarzyło, aby ktoś sprawujący władzę i czerpiący z tego pokaźne profity sam, z własnej nieprzymuszonej woli, ją oddał. Ale dlatego trzeba odpowiedniego nacisku społecznego, niekoniecznie muszą to być rozwiązania uliczne, wystarczy determinacja społeczna, jak na przykład we Włoszech w 1994 r., gdzie wówczas wprowadzono JOW, co zmiotło dotychczasową, mafijną scenę polityczną. A potem przykład Japonii w 1997 r. Za komuny 100 razy większym niepodobieństwem wydawało się powołanie wolnych związków zawodowych czy jakikolwiek opór wobec systemu, który, jak niektórzy byli przekonani, miał trwać wiecznie. Przestańmy wreszcie jedynie bać się tych onych. Siła zdeterminowanych i wiedzących czego chcą ludzi to naprawdę wielka siła. Swego czasu byłem radnym (akurat opozycyjnym) Rady Miejskiej Wrocławia i pamiętam pewne zdarzenie: pewna inwestycja nie powstała, ponieważ tłum (zaledwie kilkudziesięciu osób) wtargnął na salę obrad, tłum zdeterminowany i wiedzący, że nie odpuści, a straż miejska nie pomogła. I naprawdę fakt, iż wszystkie możliwe decyzje pod względem administracyjno-prawnym były już podjęte, uprawomocnione i droga odwoławcza pod względem prawnym zamknięta, czyli z formalnego punktu widzenia nic nie można było zrobić, okazał się bez znaczenia. To wszystko naprawdę było nieistotne, inwestycja nie powstała, miasto wolało zapłacić inwestorowi odszkodowania (w końcu papiery były zgodne z obowiązującym prawem), niż narazić się tłumowi.

 

        Serdecznie pozdrawiam,

Wojciech Rejman

Wrocław, 28 sierpnia 2006

 

About Wojciech Rejman

600 wyświetlen