/Teatr Którego Być Nie Powinno

Teatr Którego Być Nie Powinno

Na drugi dzień po święcie Bożego Ciała wybrałem się do Stronia Śląskiego, małego miasta na kresach Rzeczypospolitej. Stronie Śląskie to jeden z najpiękniejszych zakątków Polski, gdzie jest wszystko, czego dusza zapragnie – szumiące strumyki, góry, lasy i rzeki, zabytki przeszłości i jaskinie niedźwiedzie. Jeśli czegoś tu brakuje, to … pracy, bo podobnie jak cała ta niezwykłej urody okolica, Kotlina Kłodzka, jest obszarem najwyższego w Polsce bezrobocia. Niebawem, jak słyszę, zostanie zamknięta i znana w świecie huta kryształów, i zakłady kamieniarskie, i szpital psychiatryczny, co z pewnością do oczekiwanego prosperity nijak się nie przyczyni. Władze miejskie i mieszkańcy dwoją się i troją, aby przyciągnąć turystów i inwestorów, ale droga do sukcesu daleka. Wśród tych działań jest i Teatr Którego Być Nie Powinno, bo skąd w tej biedzie mają się znaleźć pieniądze na teatr? 

Tymczasem aktor tego teatru, Jacek Kądziołka, w ramach oficjalnej mody i zapotrzebowań na demokrację, opracował projekt pod nazwą Demokraci, a w nim warsztaty teatralne i działania mające przybliżyć tę wielką ideę mieszkańcom i odwiedzającym ich miasto turystom. Do poprowadzenia warsztatów zaprosił wrocławskiego artystę – aktora i mima – Jarosława Paczkowskiego i tak powstał spektakl plenerowy Sposób, jaki późną nocą 16 czerwca, w towarzystwie ponad setki – głównie młodych – widzów, miałem przyjemność oglądać. Dynamiczna, świetnie zorganizowana pantomima, z dobrym tłem muzycznym, dała widzom skondensowany obraz najnowszej historii Polski, poprzez Karnawał Solidarności, Stan Wojenny i Okrągły Stół, do rzeczywistości dnia dzisiejszego – zamykanych zakładów pracy, kolejek bezrobotnych, beznadziei wegetacji na kresach. Czy tak musi być? – pytały plakaty i transparenty. Jest Sposób – odpowiadają autorzy spektaklu i aktorzy: Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, jak w USA, jak w Wielkiej Brytanii, jak w Kanadzie! Pochód z tymi hasłami kończy ten interesujący, dobrze zagrany i dobrze przez publiczność przyjęty, spektakl.

        Przez publiczność – tak, ale czy równie dobrze przyjmą wysiłek autorów i aktorów urzędowi demokraci Rzeczypospolitej? Tu nasuwają się poważne wątpliwości. Pan Lech Kaczyński – Pierwszy Obywatel, oświadczył niedawno, że wybory, takie jak w Anglii czy Kanadzie, nie mają nic wspólnego z demokracją. Podobnie wypowiada się Jego Brat i podobnie inni politycy, którzy w Polsce przypisali sobie patent na demokrację. Dlatego mała jest szansa, że teatr Jarka Paczkowskiego i Jacka Kądziołki zostanie zauważony przez tych, którzy w Polsce zmonopolizowali publiczne media i lepiej od mieszkańców Stronia Śląskiego wiedzą co dla nich dobre. Bronisław Wildstein, zanim został szefem Telewizji Polskiej, publicznie wypowiadał się jako zwolennik JOW. To samo jego prawa ręka, Krzysztof Turkowski. Teraz, kiedy już są na szczycie, wydają się być odmiennego zdania. Albowiem nie tylko wielcy polscy politycy, jak Panowie Kaczyńscy, wiedzą, że w Wielkiej Brytanii nie ma żadnej demokracji! Wiedzą o tym również WYBITNE AUTORYTETY NAUKOWE! Na dużym portalu internetowym tzw. organizacji pozarządowych wiadomosci.ngo.pl/strona/207025.html, wypowiada się uczony mąż, prof. Zbigniew Pełczyński. O tym, że jest autorytetem bezspornym wiemy z pierwszej ręki: Przez 40 lat wykładałem politologię na Uniwersytecie Oxfordzkim: zalety i wady systemów wyborczych były jednym z zasadniczych tematów, który moi studenci podejmowali w esejach. Przede wszystkim znam Wielką Brytanię, w której obowiązuje system JOW, od podszewki. Mieszkam tu od 60 lat, a od 50 jestem wyborcą. Z drugiej ręki wiemy o profesorze Pełczyńskim także i to, że jest on niejako prawą ręką największego demokraty wszechczasów, George'a Sorosa, w którego imieniu zakładał w Polsce Fundację Batorego, słynną Szkołę Liderów itd., itp.

        Profesor nie pozostawia na JOW suchej nitki: Jest to system monstrualnie niesprawiedliwy, bo w każdym okręgu wygrać może kandydat, który zdobył o jeden głos więcej niż drugi w kolejności. Niezależni kandydaci nie mają w nim żadnych szans. Jak pisze profesor w parlamencie brytyjskim zdarzają się 1 – 3 niezależni posłowie na 659 przedstawicieli. Zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie jesteśmy zaledwie kilka miesięcy od wyborów parlamentarnych i mamy już 5 posłów całkiem niezależnych, jeśli nie liczyć Narodowego Koła Poselskiego (także 5 posłów), które należy uznać za niezależne jeszcze bardziej, a przecież to dopiero początek kadencji i wiemy, że liczba tych niezależnych będzie systematycznie rosła. Wprawdzie Brytyjczycy – jak zauważa profesor – mają stabilny rząd, ale takiego Toniego Blaira popiera nie więcej niż 30% Brytyjczyków (35,3% przy frekwencji 61,3%). Jakże korzystnie na tym tle wypada Kazimierz Marcinkiewicz i jego rząd (PiS: 26,9 % głosów przy 40% frekwencji)!

         Tak więc JOW to nie panaceum, a dla Polski byłby to system wręcz szkodliwy: mógłby całkowicie zniszczyć system partyjny, nie pozwoliłby na wyłonienie stabilnej koalicji rządowej, zrodziłby chaos polityczny. Źródła kryzysu są zupełnie inne, wynikające z obiektywnych podziałów społecznych, pokłosia transformacji ustrojowej, pozostałości po komunizmie, antykomunistycznej tradycji (tak, tak! Tak pisze profesor!).

        O, biedny Jarku Paczkowski! Na coś i na kogoś się porwał ze swoją młodzieżą teatralną i swoim Sposobem?! JOW – jak w Wielkiej Brytanii? JOW – jak w Kanadzie? JOW – jak w USA? Dlaczegoś nie zapoznał się wcześniej z tym, czego naucza profesor Pełczyński i jego Wielki Sponsor? Dlaczego czytasz tylko niesłuszne książki?

        Albowiem taki niesłuszny znany w świecie człowiek, jak Jose Ortega y Gasset, w książce Bunt mas, pisze inaczej:

        Zdrowie demokracji, każdego typu i każdego stopnia, zależy od jednego drobnego szczegółu technicznego, a mianowicie: procedury wyborczej. Cała reszta to sprawy drugorzędne. Jeśli system wyborów działa skutecznie, jeśli dostosowuje się do wymogów rzeczywistości, to wszystko jest w porządku, natomiast jeśli tego nie robi, to demokracja zaczyna się walić, chociażby cała reszta działała bez zarzutu… Instytucje demokratyczne nieoparte na autentycznych wyborach są niczym.

        Jeśli, jak utrzymuje Ortega y Gasset, ordynacja rozstrzyga o tym, jak funkcjonuje demokratyczne państwo, to polska młodzież już nam odpowiedziała na pytanie: Czy tak jak w Polsce, czy jak w Wielkiej Brytanii? Odpowiedziała nogami: statystyki podają, że już około miliona młodych Polaków pojechało szukać pracy i szczęścia na Wyspach. Nic nam nie wiadomo, żeby w rewanżu przybywali do Polski młodzi Anglicy. A nawet starzy: nawet prof. Pełczyński przyjeżdża tu tylko, żeby za pieniądze Największego Demokraty urządzać nam Polskę.

        Jakoś im nie ufam. Ta nieufność bierze się nie tylko z powodu tak oryginalnych poglądów na ordynację wyborczą, jakie serwuje nam prof. Pełczyński. Wiem bowiem skądinąd, że jego Wielki Sponsor był tym, który doradzał jeszcze Mieczysławowi Rakowskiemu i Andrzejowi Wróblewskiemu, jak rozwiązać polskie problemy ekonomiczne i społeczne. To on, wielki mistrz carry trade i łamania parytetu stóp procentowych, uczył ich jak prosto i nieskomplikowanie można wypłukać finanse państwa. Idę o zakład, że FOZZ-u nie wymyślił ani genialny Andrzej Wróblewski, ani genialny jeszcze bardziej Leszek Balcerowicz. Jestem przekonany, że kiedy wreszcie powstanie autentyczna komisja badająca całą finezję finansowej transformacji, wtedy nazwisko mocodawcy prof. Pełczyńskiego pojawi się natychmiast!

        W lipcu 2006 mija 15 lat od śmierci Michała Tadeusza Falzmanna, w październiku 15 lat od śmierci Jego szefa, Prezesa NIK prof. Waleriana Pańki. O tej rocznicy nie chcą pamiętać dzisiejsi władcy Polski, podobnie zresztą jak i wszyscy ich poprzednicy. Sprawa FOZZ jednak wciąż wyłazi, niczym diabli ogon spod sutanny. Wszystko wskazuje na to, że sprawa ta nie doczeka się wyjaśnienia, dopóki nie zostanie zrealizowany SPOSÓB, który przedstawił nam Teatr Którego Być Nie Powinno.

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych