Wybory jednomandatowe – to ideowy depozyt Solidarności

Ostatnie miesiące dały klinicznie wyrazisty przykład niewydolności aktualnego systemu tworzenia władzy państwowej poprzez głosowanie na listy partyjne. Niestabilność układów koalicyjnych, chimery i humory liderów partyjnych, niewspółmierna z poparciem obywateli duża rola małych ugrupowań parlamentarnych, 6 miesięcy oczekiwania na powstanie rządu zdolnego do działania, rozmycie odpowiedzialności za Polskę, i wobec tego histeryczne wzajemne pomówienia o brak tejże odpowiedzialności – takie są konsekwencje obecnego wadliwego systemu wyborczego.

        Doceniamy działania nowej generacji polityków w kierunku przejrzystości struktur państwa, eliminacji kryminogennych uzależnień urzędników, wzmocnienia aparatu sprawiedliwości, bezpieczeństwa obywateli, dbałości o wyżywienie dzieci w szkołach. Dobre intencje to jednak za mało. Aby sprawnie i trwale realizować te i inne prace nad naprawą państwa konieczny jest stale działający, jasny i skuteczny system naboru ludzi zaufania społecznego, przede wszystkim do pracy w parlamencie i radach wszystkich szczebli. System taki wzmacniałby słabe obecnie terenowe struktury partii politycznych i ich jakość, a bez tego ruch naprawy państwa wkrótce stracić może rozpęd.

        Pamiętajmy – będąc w Unii Europejskiej, musimy tym bardziej dbać o własne państwo. Bo nas zjedzą sąsiedzi. Silny i odpowiedzialny Sejm i system rad są Polsce niezbędne.

        Obecny system wyborów – głosowanie na listy i szyldy partyjne – wyłania albo bogatych kombinatorów, albo ludzi biernych, miernych, ale za to wiernych szefowi partii, co być może odpowiada ambitnym i apodyktycznym liderom. W tym jest źródło impasu – najlepsze nawet programy polityczne w skali państwa realizowane są na miarę obywatelskiej przyzwoitości, zdolności i wytrwałości wykonawców. Natomiast samo tylko posłuszeństwo idzie często w parze z brakiem osobistej determinacji, a oprzeć można się tylko na tym, co się opiera

        Ordynacja wyborcza to najważniejsze narzędzie demokracji. Aby systematycznie w każdych wyborach wyłaniać do pracy państwowej setki osób wykształconych, prawych i twardych, ludzi służby, talentu i zasad, należy przejść do wyborów bezpośrednich w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW). To znaczy – w każdym z 460 okręgów w Polsce, z grona kandydatów wyłanianych lokalnie, większością głosów wybrać jednego posła. W małych okręgach ludzie się znają i nie przepuszczą braku. Doświadczenie Wielkiej Brytanii, Kanady i innych państw pokazuje, że ten system wprowadza odpowiedzialność posła przed wyborcami, eliminuje skrajności polityczne, prowadzi z reguły do dwu-blokowego parlamentu z jasno określoną partią rządzącą i opozycją (prawo Duvergera) i do powstania silnego rządu natychmiast po wyborach.

        Aby to się stało, aby zmienić ordynację wyborczą, konieczna jest decyzja Sejmu. Wbrew twierdzeniom przeciwników ordynacji JOW można wykazać, że nie wymaga to zmiany Konstytucji – wystarczy wola polityczna posłów. Tu widzieć należy historyczną szansę polskich przywódców politycznych obecnej chwili – przełamać naturalne wodzowskie skłonności do osobistego układania partyjnych list wyborczych i skłonić Sejm do wprowadzenia ordynacji JOW do Sejmu. A także do rad.

        Jarosław Kaczyński zadeklarował 4 czerwca, że program polityczny Prawa i Sprawiedliwości będzie realizacją programu Solidarności. Przypominamy więc Projekt Obywatelski NSZZ „S" Konstytucji RP, Art. 60: Wybory do Sejmu są wolne, powszechne, równe, bezpośrednie i odbywają się w glosowaniu tajnym. Co najmniej 2/3 ogólnej liczby posłów jest wybierana w wyborach większościowych (…), a także dokument wcześniejszy: Posłowie Izby Niższej (Sejmu) są wybierani w okręgach jednomandatowych na zasadach większościowych, co ułatwia powstanie większości parlamentarnej (Zasady ustroju państwa, postulat nr 2, NIEPODLEGŁOŚĆ #8, kwiecień 1984, s. 7 – 27). Partia i klub parlamentarny PiS-u wraz z sojusznikami mają teraz możność podjąć i wprowadzić w życie ten ważny i mądry postulat. Odkładając przy tym do lamusa efemeryczny zamysł ordynacji mieszanej. Bez tego energia obywatelska większości Polaków pozostanie w stanie uśpienia. Byłaby to kolejna w historii naszego państwa strata czasu.

About Andrzej Czachor

fizyk, prof. dr hab. w NCFJ w Świerku, publicysta; od 1995 roku uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Skomentuj