/Paść twarzą do wroga

Paść twarzą do wroga


 
Dulce, decorum est pro patria mori!

Ale też wszędzie, gdzie walczący pada

Twarzą do wroga – jest pole Cecory.

I tam się Polska nad nim chyli, blada,

Choćby w swym boju sam jeden był całem

Wojskiem i sam był wojska generałem.

 

(Marian Hemar: „Odpowiedź”)

 

Michał Tadeusz Falzmann, którego 16 rocznica śmierci mija w tym tygodniu, nie wątpliwie „padł twarzą do wroga”. Poniedziałek 15 lipca 1991 cały dzień spędził na kontroli w NBP. Nazajutrz wręczył dyrektorowi Oddziału Okręgowego NBP pismo:

 

„ Działając na podstawie upoważnienia nr 01321 z dnia 27 maja 1991 r. Najwyższej Izby Kontroli do przeprowadzenia kontroli w Narodowym Banku Polskim proszę o udostępnienie informacji, objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych (gotówkowych i bezgotówkowych) Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, Warszawa, ul. Miła 2.”

 

W kilka godzin po tym, jego bezpośredni przełożony, dyr. Anatol Lawina, okazał mu pismo Prezesa NIK, datowane tego samego dnia:

 

„ Nawiązując do mojego pisma z dnia 15 lipca br. Nr DP-85/91… niniejszym potwierdzam ustne polecenie odsunięcia Pana Michała Falzmanna od wszelkich czynności kontrolnych prowadzonych przez Zespół Analiz Systemowych…”

 

Michał Falzmann, po powrocie do domu poczuł się źle. Na stację Pogotowia Ratunkowego przy ul. Hożej odwoził go, przypadkowo obecny, bohater dzisiejszych dni, przywódca Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki. Wg relacji Kornela Morawieckiego, zdając sobie sprawę, że z tego zawału żywy nie wyjdzie, Michał powtarzał kilkakrotnie: „Bank Handlowy jest bankrutem co najmniej od 1969 roku. Nie pozwólcie tego zatuszować.”

 

Do tej ostatniej tezy Michała Falzmanna nawiązywali kilkakrotnie Jarosław i Lech Kaczyńscy, zeznając, jako świadkowie na procesie, jaki autorom książki „Via bank i FOZZ” wytoczył niejaki Dariusz Tytus Przywieczerski i jego znakomita (kiedyś Nr Jeden w Polsce!) firma „Universal”. Jeśli bowiem Michał Falzmann miał rację, to fakt bankructwa BH w zupełnie innym świetle stawiał sprawę zadłużenia państwa polskiego. Z prawa bankowego wynika bowiem jednoznacznie, ze bankrutowi nie wolno pożyczać pieniędzy, a ten kto to robi – wiedząc, że ma do czynienia z bankrutem – popełnia przestępstwo.

 

 Jak wiemy, Michał Falzmann nachodził kilkakrotnie dzisiejszą Głowę Państwa i Jego Brata, zanudzając ich swoimi niesłychanymi rewelacjami. Ale Bracia Kaczyńscy nie byli jedynymi prominentami III RP, którzy mieli nieprzyjemność wysłuchiwania jego tyrad, argumentacji i oglądania kwitów. Śmiało możemy powiedzieć, że nie zaniedbał on żadnej ścieżki , po której można by dojść i ujawnić prawdę. Przede wszystkim, oczywiście, korzystał on w pełni z drogi służbowej, bombardując swoimi codziennymi notatkami służbowymi swego bezpośredniego szefa i samego Prezesa NIK. Notatki te ukazywały cały bezmiar systematycznego rabunku finansów publicznych, po którego tropach codziennie stąpał niesamowity kontroler Najwyższej Izby Kontroli. Taki, z jakim urzędnicy banków i ministerstw jeszcze się nie spotkali. Zewsząd więc rozlegały się żądania – kierowane  do nieszczęsnego i Bogu ducha winnego Waleriana Pańki – aby powstrzymał swego szalonego inspektora! Jak oświadczył później, po śmierci Falzmanna, jego przełożony: „Liczba skarg na M. T. Falzmanna przechodziła ludzkie wyobrażenie!”.

 

Michał Falzmann został skutecznie powstrzymany. Nie dokończył swego dzieła. Ale z tego, co zdążył odkryć i ujawnić wyłania się obraz przerażający, a jego implikacje do dzisiaj stanowią nie rozbrojony ładunek wybuchowy pod sceną polityczną Rzeczypospolitej, bez względu na numerację. Tego ładunku nie rozbroił proces karny w sprawie tzw, afery FOZZ, choć takie było jego zamierzenie i wszyscy bardzo się starali. Szczególnie starali się prokuratorzy, których cała armia prowadziła drobiazgowe śledztwo, ciągnące się przez 7 lat. Nie rozbroili jej kolejni sędziowie, jak wiemy najlepsi jakich wydała III RP, bo jeden z nich był przecież Ministrem Sprawiedliwości, a drugi jest do dzisiaj zastępcą samego ministra Zbigniewa Zbiory. Nie rozbroił go Raport Ministra Macierewicza w sprawie likwidacji WSI, bo temat FOZZ jest tam potraktowany niezwykle ogólnikowo, do tego stopnia, że na podstawie tego Raportu mielibyśmy prawo pomyśleć, ze sprawa FOZZ to w ogóle jakiś nic nie znaczący margines! En passant, na str. 20, wspomina jedynie, że zdaniem oficera WSI Grzegorza Żemka (przypadkiem dyrektora generalnego FOZZ i jednoosobowego dysponenta miliarda dolarów z budżetu państwa!) „zyski jakie można dodatkowo wyciągnąć sięgają rocznie sumy 500 milionów USD”. Pisząc o czasach, kiedy Polska była największą na świecie pralnią brudnych pieniędzy, Raport zajmuje się jakimiś bagatelnymi kwotami, jakimiś 7 tysiącami dolarów dla Malajczyka, jakimiś 15 tysiącami USD dla firmy YUGO, jedyna wykryta „pralnia” to zdaje się agent „Wolfgang Frankel” i jakiś „Maksymilian”.

 

W ubiegłym roku minęła 15 rocznica śmierci Michała Falzmanna. W związku z tym Fundacja Pamięci Michała Falzmanna zwróciła się do Jarosława Kaczyńskiego, Lecha Kaczyńskiego, Kazimierza Marcinkiewicza, Marka Jurka, Mirosława Sekuły, Zbigniewa Zbiory z propozycją uczczenia tej rocznicy i przypomnienia Polsce sprawy, za jaką ten młody człowiek oddał życie. Sądziliśmy, ze Rzeczpospolita ma jak najbardziej interes w tym, żeby przypomnieć postać i postawę urzędnika państwowego, który mając pełną świadomość zagrożenia życia (notatka z dnia 21 kwietnia 1991 w jego kalendarzu: „Dalsza praca to osobiste śmiertelne niebezpieczeństwo. Szans na sukces nie widzę żadnych.”), nie poddał się naciskom i szantażom, nie uległ próbom „kontrolowanego wręczenia łapówki”, prowadził swój samotny bój do końca, do ostatniego tchu.

 

Niestety, najwyżsi reprezentanci RP nie odpowiedzieli na nasz apel i propozycję. Dla Michała Falzmanna nie znalazło się miejsce w niezliczonych szeregach dekorowanych orderami, krzyżami i odznaczeniami przez nową Głowę Państwa. Jego nazwiska zabrakło nawet przy uroczystościach 25 rocznicy powstania Solidarności Walczącej, co może budzić zdziwienie, jeśli się zważy, że to sam Szef wiózł Michała Falzmanna w jego przedostatnią podróż.

 

Przypomnijmy więc raz jeszcze słowa Poety:

 
….Nie trzeba nadziei.
Potrzebny tylko jeden krzyk Rejtana.
Czasem potrzebna jedna śmierć Okrzei.
Chociażby bitwa była już przegrana
I sztandar w prochu, choćby go deptali.
 
Ktoś jeszcze zginął. Więc wojna trwa dalej!
 
 

Wrocław, 15 lipca 2007

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych