/JOW jako sposób na lepszą Polskę

JOW jako sposób na lepszą Polskę

motto:
jeden okręg, jeden mandat
to jest demokracji standard

(Grupa Świętokrzyska, II Marsz JOW, 2004)

1. Wybory jako proces lustracji przez pozytywną selekcję nowych ludzi
Instytucją kluczową dla przyszłości Polski, także w ramach Unii Europejskiej, jest Sejm, jako instytucja tworząca prawo i kontrolująca rząd. Inicjatywy obywatelskie ostatniego dziesięciolecia, nakierowane na poprawę kondycji państwa, zmierzają do odrzucenia obecnej tzw. proporcjonalnej metody wyboru posłów – w istocie wyboru list partyjnych – aby przyjąć metodę jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) – wybór większością głosów jednego posła w każdym niewielkim okręgu wyborczym. Taka rekrutacja reprezentacji narodu wprowadziłaby do struktur państwa mechanizmy odpowiedzialności, pozytywnej selekcji i promocji ludzi, aktywności obywatelskiej wyborców, a także udoskonaliłaby partie polityczne, ograniczyłaby partiokrację i korupcję.

     W dyskusji opublikowanej w wydawnictwie "Fundacja Ius et Lex" (nr (II) 1/2003) prof. A. Dudek dowodzi, że w kwestii lustracji kadr państwa byliśmy skazani na taki rozwój sytuacji, jaki miał miejsce – po prostu istniała dysproporcja sił między solidarnościową opozycją – ok. 16 tys. osób – a znacznie większymi siłami samego tylko aparatu "bezpieczeństwa" PRL (ok. 100 tys. osób). Procesu lustracji i wyłączenia agentów służb specjalnych PRL z życia publicznego po roku 1989 w zasadzie w Polsce nie było. Jak to zauważają w tym i w innych pismach prof. J. Staniszkis, dr M. Zagajewski, i inni, sekretne agendy tych służb – swoiste holdingi PRL – jak pasożytnicze sieci oplotły istotne obszary biznesu i polityki. Paradoksalnie, stały się w efekcie elementem konstrukcji państwa w takim stopniu, że "walka z nimi zagraża integralności samego państwa" (A. Zybertowicz).
     Oczywiście, ten "żartobliwy" argument za utrzymaniem status quo ukazuje tylko grozę sytuacji. Ta pajęczyna musi być zniszczona. Muszą do głosu dojść nowi ludzie, silni, mądrzy, nie uwikłani w sekretne układy, którzy wydobędą Polskę z obecnej zapaści. Tylko wtedy obywatele poczują się właścicielami swego państwa. Aby to nastąpiło, trzeba wprowadzić wybory do Sejmu oparte o JOW. Teraz, przy partyjnej ordynacji wyborczej, nasi obywatele czują się poniżeni i obezwładnieni – uważają się raczej za poddanych państwa, rządzonego przez cwanych i bezwzględnych kombinatorów, których nie sposób odsunąć od władzy.
     Jak wykazały niedawne wybory bezpośrednie na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, obywatele nasi, w takich wyborach, rzeczywiście wyłaniają nowych zdolnych ludzi, nie licząc się z tradycyjnymi układami politycznymi. Na tej podstawie można twierdzić, że to samo nastąpi w bezpośrednich wyborach parlamentarnych w systemie JOW. Wybory takie będą metodą wyłaniania nowych elit nieobciążonych wcześniejszymi grzechami i agenturalnymi zobowiązaniami. Stanowić będą systematyczny i skuteczny mechanizm lustracji, a więc odpolitycznienia kadr, eliminacji agenturalnych pajęczyn, usuwania źródeł afer i korupcji. Stanowić będą mechanizm osiągania lepszego państwa.
     Oto kilka cech systemu JOW jako mechanizmu pozytywnej selekcji:

  1. Ludzie wiedzą wiele o uczciwości innych ludzi na swoim terenie.
  2. Obywatele cenią osoby sprawne, sprawdzone w inicjatywach lokalnych.
  3. Wyborcy nie lubią kandydatów z poza swojego terytorium.
  4. Mały okręg wyborczy nie wymaga na kampanię wyborczą wielkich pieniędzy – skoro wystarczą małe. To jest szansa dla kandydatów niezależnych.
  5. Więcej znaczą media lokalne niż centralne. To wzmacnia rzeczowy nurt informacyjny kampanii wyborczej, a osłabia ogłuszający wyborców nacisk hurra-propagandy partyjnej za pośrednictwem mediów centralnych.
  6. System JOW daje szansę odwołania posła, który się nie sprawdził.

2. Próby manipulacji w systemie JOW
Inicjatywy w kierunku wprowadzenia ordynacji JOW w wyborach do Sejmu przejawiają obecnie liczne ugrupowania polityczne, bo to hasło stało się politycznie nośne. Niestety, idzie za tym również zamysł takiej deformacji zasad JOW, aby nie naruszyć interesów partyjnych elit. W szczególności powraca manipulacyjny potworek – bariera 5% puli głosów w skali kraju, wycinająca kandydatów niewytypowanych przez polityczne struktury o zasięgu krajowym. Kandydat może wtedy uzyskać poparcie wszystkich nawet wyborców okręgu, a i tak posłem nie będzie. Szkodliwość tego postulatu jest tak oczywista, że nie zasługuje to na dyskusję.
     Mniej oczywista jest przyczyna, dla której należy odrzucić również pomysł wyborów JOW z drugą turą. Prof. J. Przystawa w styczniowym Biuletynie Ruchu JOW skomentował niektóre argumenty zwolenników II tury.
     Przy jednej turze wygrałaby "lewica", tj. SLD, a więc horror. Przystawa obala ten pogląd przypominając, że niedawne wybory bezpośrednie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast "przyniosły generalnie klęskę wszystkich partii politycznych". Okazało się, że nasi ludzie w wyborach bezpośrednich wybierają swych przedstawicieli według innych, lepszych kryteriów.
     Wykazał dalej, że tzw. argument większości w wyborach z drugą turą jest demagogiczny i bałamutny, bo z reguły druga tura cieszy się mniejszą frekwencją niż pierwsza i, mimo że poparcie dla wygrywającego ze strony wyborców biorących udział przewyższy 50%, będzie to nadal niski procent głosów całego elektoratu
     Według. K. Poppera, sławnego filozofa polityki, stabilności państwa i sprawności rządów sprzyja konkurencja dwóch silnych partii w parlamencie. To właśnie ordynacja JOW z jedną turą wyborczą sprzyja takiemu systemowi dwupartyjnemu. Jest natomiast faktem "doświadczalnym", że wprowadzenie drugiej tury generuje 3-4 dość silne partie. Idzie za tym znowu, jak przy ordynacji "proporcjonalnej", konieczność koalicji dla utworzenia rządu, a więc kompromisy programowe, niestabilność rządów i niedbałe traktowanie elektoratu. Powstaje swobodna przestrzeń na manipulacje przed drugą turą, w których silne i zasobne pajęczyny nieformalnych powiązań polityczno-biznesowo-agenturalnych odgrywać mogą wiodącą rolę. Nawet w systemie jednomandatowym druga tura osłabiałaby więc mechanizm lustracyjny wyborów. Natomiast system JOW z jedną turą wyborczą, w którym w wyborach partia może zyskać lub utracić wszystko, sprawia, że partie wykazują przed wyborami czujność i staranie, aby szukać kandydatów nieskazitelnych i nieuwikłanych. Pozwala to unikać w przyszłości afer i skandali, a więc utrzymać przychylność wyborców.
     Dodam tu od siebie – wybieramy ludzi, nie anioły. Rozważmy kilku kandydatów o podobnych programach wyborczych. Mając w perspektywie drugą turę i zbliżone argumenty programowe zechcą oni zapewne, aby wykazać swą przewagę, sięgnąć w pierwszej turze do argumentów poza merytorycznych, do plotek, kpin i pomówień, do obnażania wstydliwych sekretów rodzinnych konkurentów itp. Otóż rany zadawane sobie na tym I etapie bywają tak bolesne, że utrudnia to zgodne wyłonienie przez tę grupę jednej osoby jako wspólnego kandydata do drugiej tury i wspólne polecenie go poparciu swoich zwolenników z pierwszej tury. Tak więc ordynacja JOW z drugą turą generuje konflikt.
     Ponadto – jest to mechanizm frustrujący wyborcę – tworzy nawyk ugodowości, wymusza poparcie dla kandydata niechcianego, którego się w pierwszej turze skreśliło. Wielu obywateli, aby uniknąć tych przeżyć, wybierze absencję wyborczą w drugiej turze.
     Warto jeszcze wrócić do antyJOWowskiego argumentu o zagrożeniu wygraną SLD, gdyby najbliższe wybory przeprowadzić według ordynacji JOW. Nie jest to zbyt poważne zagrożenie. Przy 460 krzesłach poselskich średnia liczebność okręgu jednomandatowego w Polsce wyniosłaby ok. 60 tys. wyborców. Wiadomo, że aby zdobyć mandat w systemie JOW, trzeba uzyskać co najmniej 30% głosów poparcia w okręgu. Tymczasem w ostatnich "proporcjonalnych" wyborach, w okręgach ok. 10 razy większych, tylko 42 kandydatów koalicji SLD-UP otrzymało ponad 20 tys. głosów poparcia. Podzielmy to przez 10 …
     Samo jednak pojawianie się takiego argumentu wskazuje na wadliwe, bo partykularne myślenie o sprawach państwa. Chcę tu wyrazić pogląd, że tworzenie ordynacji wyborczej pod interes określonej grupy na określone wybory – to byłaby czystej wody manipulacja i koniunkturalizm. Ordynacja wyborcza powinna być prawnym niezmiennikiem struktury państwa na długi okres w historii. Myśląc o jej konstrukcji, musimy uczciwie zmierzać do logicznego, przejrzystego i prostego systemu wyborczego – tylko to może sprawić, że nasi obywatele weń uwierzą i ich obecna alienacja przejdzie w zaangażowanie. Tylko to zapewni wyborom parlamentarnym i innym wysoki status etyczny i praktyczny – a więc szacunek, zaufanie obywatelskie, bezinteresowność, chęć udziału.

3. Rola Sejmu i ordynacji wyborczej po akcesji europejskiej
Rolę Sejmu należy teraz, po akcesji europejskiej, doceniać i widzieć w szerszym niż dotychczas aspekcie. Silny i mądry Sejm może być przeciwwagą dla antynarodowych tendencji niektórych elit unijnych – może być gwarancją polskiej racji stanu w UE. Tendencje unijne są skierowane w dokładnie przeciwną stronę – zmierzają do osłabienia parlamentów lokalnych. Należy więc tym bardziej dążyć do tego, aby Sejm składał się z ludzi służby, talentu i zasad, zdolnych udźwignąć obowiązek obrony interesów Polski w świecie wielkich konkurujących ze sobą sił. Trzeba przyjąć takie reguły wyboru posłów, aby znaleźli się w Sejmie ludzie z charakterem, o silnej motywacji patriotycznej, mądrzy, sprawdzeni dotychczasowym życiem, kompetentni. Zdolni do przeciwstawienia się nadmiernym tendencjom centralizacyjnym elit europejskich. Zdolni do rozumnego oddziaływania na polską reprezentację w parlamencie europejskim.
     Taką szansę – szansę wyboru najlepszych – dają Polakom tylko wybory do Sejmu w angielskim (ale też znanym z historii Polski) systemie jednomandatowych okręgów wyborczych, wg zasady: jeden okręg – jedna tura – jeden poseł. W tym celu trzeba zmusić obecne siły polityczne, aby odrzuciły obecną tzw. ordynację proporcjonalną (głosowanie na listy partyjne i 5% limit dostępności w skali kraju) i uchwaliły nową ordynację wyborczą – JOW. To jest jedyny cel Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Twierdzę, jest to w obecnej chwili dziejowej kluczowe zadanie i program dla tych wszystkich Polaków, którzy chcą utrzymać liczący się zakres suwerenności Polski w Unii Europejskiej.

Świerk, 27 maja 2004

About Andrzej Czachor

fizyk, prof. dr hab. w NCFJ w Świerku, publicysta; od 1995 roku uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych