W dniu 27 marca 2004 r. we Włocławku powstał Krajowy Komitet Referendalny o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW). Komitet, w skład którego wchodzą samorządowcy, naukowcy, studenci, lekarze oraz przedstawiciele różnych środowisk z całej Polski stawia sobie za cel – zorganizowanie i przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum, w którym Polacy mogliby opowiedzieć się, w jaki sposób chcą wybierać swoich przedstawicieli do Sejmu RP. Czy głosując na listy ustalane przez partie polityczne (tak jest obecnie) – w wielomandatowych okręgach wyborczych, wg tzw. ordynacji proporcjonalnej. Czy też – co postulują od lat organizatorzy referendum działający w Ruchu na rzecz JOW – tak jak to czynią Anglicy, Amerykanie, Kanadyjczycy i ponad 60 innych narodów świata w sposób bezpośredni, w niewielkim jednomandatowym okręgu wyborczym (JOW), w którym kandydować może każdy i w którym zawsze wybierany jest tylko jeden poseł.

Organizatorzy referendum skupieni w otwartym Ruchu Obywatelskim na rzecz JOW stawiają sobie tylko jeden cel: zmienić ordynację wyborczą. Obecny system wyborczy uważamy bowiem za główną przyczynę wielu patologicznych zjawisk w Polsce – słabości państwa, korupcji, nieodpowiedzialności posłów i ich miernej jakości intelektualnej i moralnej oraz bierności obywateli. Ordynacja partyjna mylnie zwana proporcjonalną, łamie konstytucyjne zasady określone w art. 96 konstytucji. Przede wszystkim jest – w oczywisty sposób – sprzeczna z zasadą bezpośredniości, albowiem głos oddany na jednego kandydata daje mandat innemu. Np. Jarosław Kaczyński otrzymał w ostatnich wyborach ponad 144 tys. głosów i "wciągnął" do Sejmu, dzięki tym głosom, jeszcze 4 posłów, którzy uzyskali promile głosów, i którzy sami nie zostaliby nigdy parlamentarzystami.

Ordynacja "proporcjonalna" (partyjna) jest sprzeczna z zasadą powszechności, ponieważ przede wszystkim jest niezrozumiała dla obywateli, a ordynacja wyborcza niezrozumiała nie może być powszechna. Poza tym tworzy kilka kategorii obywateli, o różnych prawach, o różnym statusie w procesie wyborczym. Członkowie partii, a zwłaszcza członkowie kierownictwa partii posiadają dzięki niej przywileje w stosunku do pozostałych obywateli, a zatem zasada powszechności i równości zostaje tu złamana. Prawa wyborczego nie można bowiem rozpatrywać tylko od strony czynnego prawa wyborczego, tzn. zadowalać się, że jeśli każdy ma tylko jeden głos przy urnie, to równość jest spełniona. Równie ważna, jeśli nie ważniejsza, jest bierna część prawa wyborczego, czyli równość w uzyskiwania prawa do kandydowania. Ordynacja wyborcza stawiająca obywatelom niepartyjnym zupełnie inne warunki dostępu do stanowiska posła, w sposób jawny łamie tu zasadę równości i powszechności.

Wreszcie obecna ordynacja nie spełnia nawet warunku proporcjonalności zapisanego w konstytucji. Eksperci prawa konstytucyjnego stoją na gruncie ścisłej interpretacji terminów użytych w ustawie zasadniczej. Bezpośredniość to po prostu bezpośredniość, równość to równość, a proporcjonalność jest ścisłym terminem matematycznym, który mówi, że między dwoma zmiennymi zachodzi proporcjonalność, jeśli ich stosunek jest stały. W danym przypadku chodzi o to, że stosunek głosów jakie padły na dane ugrupowania powinien być taki sam jak stosunek mandatów uzyskanych przez nie w parlamencie. Mandaty w parlamencie powinny proporcjonalnie przypadać w takim samym stosunku jak głosy oddane przez wyborców na dane listy. Tymczasem tak nie jest. Zasadę tę łamią niewielkie okręgi wyborcze, przywileje dla mniejszości narodowych (łamią też równość) oraz 5% próg wyborczy.

Obecna ordynacja wyborcza łamie więc 4 spośród 5 konstytucyjnych zasad jakim powinny podlegać wybory (zachowana jest tylko tajność), odbiera obywatelom bierne prawo wyborcze, osłabia rząd, z sejmu czyni pośmiewisko.

Ruch Obywatelski JOW uważa, że tę poważną wadę ustrojową należy dla dobra nas wszystkich natychmiast odrzucić i wprowadzić prosty, uczciwy system, wyborów posłów w JOW, tak jak to czyni ponad 60 narodów świata.

W tym celu kraj należy podzielić na 460 okręgów (tylu jest posłów) każdy okręg liczyłby ok. 85 tys. mieszkańców, każdy mógłby kandydować, a warunkiem byłoby zebranie 15 podpisów i złożenie skromnej kaucji (np. 2 tys. zł). Wybrany w ten sposób poseł reprezentowałby określoną grupę wyborców mieszkających w okręgu i przed nimi też odpowiadałby za swoje posłowanie.

W takim systemie ludzie w sposób swobodny łączą się PRZED WYBORAMI w dwa luźne bloki polityczne i powstaje wówczas system tzw. dwupartyjny. Tak jest we wszystkich krajach, gdzie posłów wybiera się w JOW – opisuje to tzw. "prawo Duvergera" sformułowane w 1946 r. przez francuskiego socjologa o tym nazwisku. W 1994 r. mogliśmy naocznie obserwować działanie tego prawa we Włoszech, gdzie dokonano zmiany ordynacji wprowadzając wybór 3/4 posłów w JOW. Natychmiast powstały dwa duże, ale luźne bloki wyborcze.

System JOW sprzyja ludziom, jest w pełni demokratyczny, stabilizuje rząd i dlatego państwa, które w taki sposób wybierają swoich przedstawicieli należą do światowej czołówki gospodarki i polityki.

Ruch Obywatelski nie jest partią polityczną i ma tylko jeden postulat: zmienić ordynację! Ruch nie ma władz, ma tylko osoby koordynujące działania w różnych częściach Polski, w jego ramach działają osoby różnych poglądów, wyznań i przekonań. Wszystkich nas łączy jedno przekonanie, że obecny system wyborczy jest złem, a uczciwy i prosty system wyboru w JOW może przynieść rozwiązanie wielu polskich problemów, co oczywiście nie znaczy iż jest jakąś cudowną receptą na wszystkie bolączki. Umożliwia jednak wybór takich polityków, którzy nam odpowiadają, a pozbycie się tych, których nie chcemy. Przywracają więc zerwaną więź posła z wyborcami a nade wszystko przywracają odpowiedzialność posłów, a zatem dają szanse na przywrócenie w ogóle odpowiedzialności w życiu publicznym naszego kraju.

Wszystkich zapraszamy do udziału w tej wielkiej akcji, która naprawdę może odmienić nasz los.

Janusz Sanocki
Prezes Stowarzyszenia
na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego "JOW"

Nysa 6 kwietnia 2004 r.

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.