Jak zorganizować grupę ludzi i skutecznie zebrać podpisy o referendum?

1. Usiądź wygodnie z długopisem i kartką papieru i wynotuj wszystkich, którzy ewentualnie mogą Ci pomóc w zbieraniu podpisów. Znajomych bliższych i dalszych, księży, lekarzy, studentów, związkowców, właścicieli firm, kolegów ze szkoły, znajomych z pracy. Wynotuj także adresy samorządowców: wójtów, burmistrzów i prezydentów z okolicznych gmin i miast, a także z Twojej własnej miejscowości.

2. Do wszystkich samorządowców (tym terminem określał będę przede wszystkim wójtów, burmistrzów, prezydentów, ale także na drugim miejscu radnych, przewodniczących Rad Gminnych i Miejskich) wyślij odpowiedni list (plik DOC – 86kB, plik PDF – 16kB) oraz tekst apelu z Włocławka (plik PDF – 44kB). Koniecznie wyślij też listę członków Krajowego Komitetu Referendalnego (plik DOC – 174kB).

3. Pamiętaj, że samo napisanie listu nie wystarcza – zatelefonuj do każdego, do kogo napisałeś, nie zrażaj się, jeśli go nie będzie, wówczas porozmawiaj ciepło z sekretarką, zastępcą, kierownikiem biura, umawiając się na następny termin. Nie zrażaj się brakiem czasu i rezygnuj tylko wówczas, gdy otrzymasz wyraźną odmowę.

4. Od samorządowców (Twojego burmistrza) staraj się uzyskać pomoc logistyczną. Zaproponuj im poparcie akcji JOW i wejście w skład Krajowego Komitetu Referendalnego, podkreśl, że samorządowcy stanowią w Komitecie trzon. Zaproponuj burmistrzowi wyznaczenie człowieka, który by się zajął organizacją akcji, prześlij mu też projekt uchwały Rady Miejskiej/Gminy (plik DOC – 29kB, plik PDF – 30kB), żeby jeśli ma taką możliwość zaproponował Radzie do podjęcia. Uchwała daje burmistrzowi możliwość szerszego działania.

5. Koniecznie skontaktuj się z lokalną gazetą, zadzwoń do redakcji, prześlij jej apel z Włocławka oraz napisany przez Ciebie komunikat o tym, że przygotowywana jest akcja ogólnokrajowa, która doprowadzi do rozwiązania tego sejmu i wyborów w całkiem nowy sposób – taki jak wybierają swoich posłów Anglicy, Kanadyjczycy, Amerykanie i 60 innych narodów. Utrzymuj z tą gazetą dobre stosunki, telefonuj do nich, wskaż im stronę internetową Ruchu: www.jow.pl, zaopatruj regularnie w informacje. Wyjaśnij cele referendum i cele ruchu JOW. To konieczne.

6. Przy pomocy gazety, ale też telefonu (najlepiej jeśli telefon udostępni ci burmistrz) zaproś mieszkańców na spotkanie Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW. Jeśli możesz to zaproś na to spotkanie kogoś znanego z Ruchu, albo burmistrza (jeśli Twój nie przyjdzie, to może burmistrz z sąsiedniej gminy). Na zebraniu oprócz wyjaśniania czym jest JOW spisz osoby, które będą chciały zbierać podpisy. Przy organizacji zebrania odwołaj się do listy, którą stworzyłeś w pkt. 1. Uzupełniaj stale tę listę.

7. Korzystaj z wszelkiej pomocy, księdza na ambonie, gazety lokalnej, osobistych zaproszeń i nigdy się nie zrażaj ani niską frekwencją, ani innymi przeciwnościami. My też jeździliśmy setki kilometrów, żeby spotkać się z dwoma osobami. Początki zawsze są trudne, ale żaden wysiłek nie idzie na marne. Zawsze ileś tam osób usłyszy i opowie, a kiedy będzie referendum, już będą wiedzieć.

8. Ciągle informuj o JOW i nieustannie powtarzaj ludziom o tym jak ważna to jest sprawa i że nie są sami. Podobna akcja trwa w całej Polsce. Pamiętaj: gazety, ksiądz na ambonie, burmistrz, Rada Miejska, szkoły, piwiarnia, bazar – każde miejsce jest dobre, gdzie tylko można dotrzeć do ludzi.

9. Ludziom, którzy przyjdą na spotkanie oraz tym, których zwerbujesz do zbierania podpisów nie dawaj od razu formularza. Chyba że akcja już będzie w toku. Najpierw jednak musimy stworzyć w całej Polsce armię kilku tysięcy zbieraczy. Dlatego najpierw daj im oświadczenie o zgłoszeniu się do zbierania podpisów (plik PDF – 22kB). Przechowuj te "zgłoszenia" i na ich podstawie twórz bazę informacji. Zachęcaj także ludzi, żeby sami werbowali następne osoby. Kiedy padnie hasło o zbieraniu podpisów, zaopatrzysz ich w formularze, które Ci dostarczy pełnomocnik regionalny albo jego lokalny odpowiednik, przeszkolisz ich zgodnie z instrukcją, którą otrzymasz, i ruszymy do akcji zbierania podpisów.

10. Pierwsza zasada działalności publicznej: "Nie bój się śmieszności". Jeśli miałbyś jakieś opory, to włącz telewizor i obejrzyj dowolny program z udziałem polskich polityków. Jakim językiem oni mówią! Jakie banały wygłaszają! I ani im w głowie przejmować się tym, że ludzie z nich się śmieją. Pod tym względem weź z nich przykład. Ale niczego więcej nie naśladuj!

Skomentuj