Sposób na lepsze jutro
Kolejne rządy zawiodły oczekiwania społeczne i kończą się upadkiem. Coraz częściej mówi się o przyspieszonych wyborach parlamentarnych. Tak naprawdę niczego one nie zmienią. Jak zwykle pod nowymi szyldami skompromitowanych partii politycznych wybrani zostaną ci sami liderzy, którzy doprowadzili kraj do kryzysu. Zapobiec temu może tylko zmiana systemu wyborczego, likwidacja list partyjnych i wprowadzenie bezpośredniego wyboru posłów w małych okręgach jednomandatowych.
   Postulat, że jest to jedyny ratunek dla kraju podnosi coraz więcej środowisk społecznych. We Włocławku 27 marca 2004 r zawiązał się Krajowy Komitet Referendalny, złożony z przedstawicieli Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, przedstawicieli stowarzyszeń zawodowych, środowisk akademickich i studenckich. Komitet w najbliższym czasie zorganizuje akcję zbierania 500 tys. podpisów pod wnioskiem o zarządzenie referendum w sprawie wprowadzenia okręgów jednomandatowych. Wybory do parlamentów w tym systemie odbywają się w najbardziej rozwiniętych państwach świata: (Anglii, Francji, Włoszech, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Japonii) i prowadzą do stabilnych oraz skutecznych rządów.
   W wyborach do Sejmu RP (na wzór angielski) kraj podzielony zostałby na 460 okręgów wyborczych – tyle ile jest mandatów w Sejmie. Ideą jest „poseł z każdego powiatu". W każdym z okręgów wybrany zostaje jeden kandydat, który uzyskał największą liczbę głosów. Kandydować może każdy kogo poparła niewielka grupa obywateli np. 15 osób, ale wpłaca kaucję, która broni przed niepoważnymi kandydatami i jest zwracana, jeśli kandydat uzyska więcej niż 5% głosów. Wyborcy z danego okręgu mają prawo odwołać posła, który w rażący sposób zawiedzie ich oczekiwania.
   Jest to jasny i zrozumiały system wyłaniania przedstawicieli. Wyborcy wybierają swojego przywódcę spośród kilku, najwyżej kilkunastu znanych kandydatów a nie spośród kilkuset nieznanych sobie nazwisk. Wybór zależy tylko od ich głosów a nie od miejsca na partyjnej liście wyborczej co czyni posła odpowiedzialnym przed wyborcami. Wyborcy wiedzą kto ich reprezentuje i mają poczucie, że ich głosy naprawdę się liczą. W podobny sposób (ale w dwóch turach) wybieraliśmy wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w ostatnich wyborach samorządowych. Okazało się, że spośród wybranych 76% było bezpartyjnych, tzn. nie startowało z ramienia żadnej partii politycznej.
   Okręgi jednomandatowe nie likwidują partii politycznych, przeciwnie, prowadzą do dwupartyjnego systemu politycznego i silnych rządów większościowych. Wybór jednego kandydata w okręgu zmusza partie do zawierania sojuszy przed a nie tak jak jest teraz po wyborach. To właśnie koalicje zawierane po wyborach prowadzą do zmiany programów wyborczych i realizowania zupełnie innych programów niż te, na które głosowali wyborcy. Wg sondażu CBOS z grudnia 2003 tylko 3% badanych uważa, że większość posłów reprezentuje interesy całego społeczeństwa i również 3%, że reprezentuje ludzi, którzy na nich głosowali. Stąd bierze się brak zaufania do instytucji demokratycznych i niska frekwencja wyborcza. Ciągle daleko nam do społeczeństwa obywatelskiego, które nie dzieli się na "My i Oni".
   Elity polityczne nie są skłonne do wprowadzenia z własnej woli okręgów jednomandatowych. Likwidacja partyjnych list wyborczych odbiera im wpływ na wybór wskazanych przez siebie kandydatów i uzależnienie ich od partii. Dlatego konieczne jest referendum i poparcie wniosku o wprowadzenie bezpośredniego wyboru posłów. W naszym własnym interesie.

Krzysztof Szmid

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.