W publicystycznym internetowym Salonie24 toczy się dyskusja na temat propozycji "pierwiastkowego" podziału mandatów w Radzie Europy. Pod tekstem Wojciecha Sadurskiego, znajduje się świetna wypowiedź prof. Wojciecha Słomczynskiego, współautora tej koncepcji, w której wyjaśnia idee pomysłu oraz przedstawia reakcje nań. Tekst Sadurskiego skomentowali tam także profesorowie Jerzy Przystawa i Tomasz Kaźmierski. Poniżej zamieszczamy wypowiedz prof. Kaźmierskiego:

Do znakomitego komentarza profesora Wojciecha Słomczynskiego dodam, ze w prasie brytyjskiej od co najmniej trzech lat pojawiają sie artykuły z informacjami o Kompromisie Jagiellońskim wraz z wypowiedziami głównych Autorów projektu z UJ.

Prof. Słomczynskiemu nie wypadało wspomnieć o tym, ze jest od kilku lat jest cytowany, wraz ze swymi kolegami, przez główne brytyjskie dzienniki.

Dla równowagi poinformuje tez, ze jedna z moich angielskich znajomych nie tylko nie wybuchła żadnym "perlistym śmiechem" na wiesc o obecnych staraniach polskiego rządu, ale napisała kilka dni temu list do Prezydenta Kaczyńskiego ze słowami zachęty, by wytrwał i nie poddał sie presji.

Jestem przekonany, ze podobnych listów z Wysp Brytyjskich polski rząd i Prezydent otrzymują w ostatnich dniach znacznie więcej.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na pewien problem w teorii ważenia głosów w proporcji do pierwiastka kwadratowego z liczby ludności. Twierdzenie Penrosea o równej wadze głosu każdego obywatela zawiera milczące założenie, ze każdy negocjator reprezentujący dana grupę ma taki sam demokratyczny mandat, jak inni negocjatorzy. Tylko wtedy metoda pierwiastka kwadratowego może dać każdemu obywatelowi równą siłę oddziaływania na wynegocjowane decyzje.

W Unii Europejskiej tak jednak nie jest. Ministrowie brytyjscy maja bardziej demokratyczny mandat niż ministrowie niemieccy, czy włoscy, gdyż każdy z nich został indywidualnie prześwietlony przez elektorat i zwyciężył w trudnej walce indywidualnej. Z kolei polscy ministrowie nie maja żadnego mandatu demokratycznego. Na ich mianowanie nie maja bowiem żadnego wpływu ani wyborcy, ani nawet posłowie Izby Poselskiej.

Tak wiec, gdyby nawet Polska wygrała obecna bitwę o pierwiastek, położenie Jej obywateli wobec konkurentów z innych krajów UE nie uległoby wielkiej poprawie, gdyż jakość polskich negocjatorów jest bardzo niska. Jesli Polska chce konkurowac i wygrywać swe interesy na arenie międzynarodowej, musi najpierw zreformować swój system konstytucyjny. Obywatele muszą uzyskać prawo swobodnego zgłaszania swych kandydatur w wyborach, a elektorat prawo do pełnego rozliczania indywidualnie każdej z tych kandydatur w drodze glosowania. Dopiero wtedy Polacy zaczną coś znaczyć w Unii.

Tomasz J Kaźmierski
Southampton

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.