/O czym myślą posłowie SLD

O czym myślą posłowie SLD

Czytając różne artykuły na temat sytuacji politycznej w Polsce można odnieść wrażenie, że wynik następnych wyborów jest już przesądzony. Wygrywa PO i PiS, bardziej prężni działacze aktualnej partii władzy przechodzą do Partii Demokratycznej, a Samoobrona i LPR tworzą populistyczną opozycję. Drugorzędni posłowie SLD zostają przez wszystkich publicystów skazani na śmietnik historii, o którym nie warto nawet pisać. Tymczasem ta grupa ludzi może być sprawcą prawdziwego przełomu w III RP. Nikt bowiem nie lubi być pokazywany palcem jako złodziej, oszust, matacz, a w dodatku osoba bez honoru i życiowy oportunista. Tak właśnie dziś przedstawiane są „masy" SLD nawet przez ich liderów – cytat: „Ta formacja nie umie się sama oczyścić". Równocześnie większość posłów SLD zdaje sobie sprawię, że sondaże nie kłamią. Ich formacja jest w fazie schyłkowej i już nic nie sprawi, że SLD odżyje. Głównymi natomiast beneficjentami słabości SLD jest PO i PiS. I to też jest fakt. Czy jednak na tych pewnych swojej wygranej przedstawicieli PO i PiS nie ma sposobu? Otóż wygląda, że jest. O czym więc myślą posłowie SLD?

Zmienić ordynację?

Nie jest tajemnicą że opinia o politykach w Polsce jest bardzo zła. I to nie tylko tych z SLD. Polacy nie dość, że nie szanują swoich parlamentarzystów, to dodatkowo uważają, że nie mają żadnego wpływu na tych, których wybierają. O wszystkim bowiem decydują działacze partyjni tworzący listy wyborcze i tajemnicze metody przeliczeń ilości głosów oddanych na listy wyborcze na mandaty poselskie. Równocześnie przygniatająca większość Polaków jest za zmianą partyjnej ordynacji wyborczej na Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW). Pod Apelem do Prezydenta Kwaśniewskiego, aby wystąpił z inicjatywą ustawodawczą wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu podpisały się filary polskiej myśli i kultury takie jak ŚP. Jan Nowak-Jeziorański, Władysław Bartoszewski, Stefan Bratkowski, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Józefa Hennelowa, Ryszard Kaczorowski, Prof. Witold Kieżun, Prof. Jerzy Pomianowski, Prof. Henryk Samsonowicz, Prof. Andrzej Rottermund, Prof. Jerzy Przystawa, Prof. Edmund Wnuk-Lipiński, Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi, Wojciech Kilar, Ryszard Kapuściński i wielu innych. Wygląda na to, że cała Polska jest za zmianą ordynacji wyborczej. Dlaczego więc posłowie SLD nie mieliby tego wykorzystać? Najprawdopodobniej, według nowej ordynacji wyborczej, w której Polska zostałaby podzielona na 460 okręgów wyborczych, i tak SLD nie miałoby wielkich szans wygrać, ale PO i PiS byłyby w tak samo trudnej sytuacji. Ilu bowiem jest dzisiejszych posłów, którzy znani są w swoich okręgach wyborczych. Poza znanymi liderami większość posłów jest słabo znana. I nie dotyczy to tylko SLD. W takiej sytuacji dlaczego nie zmienić ordynacji wyborczej? Czy problemem jest konstytucja bowiem mówi, że wybory muszą być „proporcjonalne"? Przecież są konstytucjonaliści, którzy mówią, że w JOW-ach proporcjonalność jest jeszcze bardziej zachowana, bowiem wybory wygrywa ten kandydat, który proporcjonalnie dostał najwięcej głosów, a nie ten który był na liście, która dostała proporcjonalnie najwięcej głosów. Jak poprosimy o ekspertyzę konstytucjonalistę amerykańskiego lub po prostu matematyka, też nam to potwierdzi. Nawet Trybunał Konstytucyjny, po dwóch latach deliberacji nad skargą Rady Miejskiej Poznania, że ordynacja wyborcza jest sprzeczna z konstytucją wolał się nie wypowiadać, na temat merytoryczny, tylko uznał, że … „Rada Miejska nie ma tytułu wznoszenia takich skarg przed Trybunał" (chodziło o ordynację samorządową, ale w tym przypadku to niema znaczenia).

Premia Pierwszego

Działanie posłów SLD wydaje się być proste. „I tak nie mamy szans w następnych wyborach. Nasi liderzy zrobili nas na szaro, a tutaj jest okazja do zrobienia czegoś, co z jednej strony da zdecydowany poklask większości Polaków, z drugiej postawi w ciężkiej sytuacji partie opozycyjne, a dodatkowo to my, zwykli działacze SLD, damy nowy impuls polskiej demokracji". Taka logika myślenia posłów SLD wydawała się wręcz niesamowita. Pogłoski jednak okazały się faktem. W ostatnim programie Tomasza Lisa „Co z tą Polską?", poseł SLD, Sebastian Florek, na pytanie prowadzącego czy będzie kandydował w następnych wyborach, powiedział, że tak jeśli byłyby jednomandatowe okręgi wyborcze. Na uwagę redaktora Lisa, że ich przecież nie ma, powiedział, że chociaż SLD oficjalnie jest przeciw, to część posłów się nad tym zastanawia i jeśli PO by poparło to zmiana ordynacji byłaby możliwa. A to dałoby zupełnie inny układ! Jako zadeklarowany zwolennik wprowadzenia w Polsce ordynacji wyborczej na modę anglosaską nie wierzyłem własnym uszom.

W sytuacji, w której PO zebrało 700 000 podpisów pod referendum w sprawie wprowadzenia w Polsce JOW, wydaje się mało prawdopodobne, aby w przypadku zgłoszenia takiej inicjatywy nawet przez SLD, liderzy PO mogli jej nie poprzeć. Głosowanie przeciw JOW podważyłoby uczciwość intencji PO, tym bardziej, że przekonanie do amerykańskiego sposobu wybierania, głoszone przez marszałka Tuska i posła Rokitę, wydaje się szczere. Scenariusz, który wyglądał na zupełnie fantastyczny, nabrał realnych kształtów. Zgłoszenie projektu nowej ordynacji wyborczej przez posłów SLD spowodowałoby całkiem nową jakość polityczną. Byłoby też dużą szansą dla posłów, którzy by taką inicjatywę zgłosili. Na rynku idei jest podobnie jak na rynku produktów. Ten kto jest pierwszy dostaje przeważnie „premie pierwszego". Dla ambitnych posłów będących do tej pory w cieniu „dużych graczy" to może być jedyna i ostatnia szans zaistnieć w mediach. Jako Ci, którzy nie boją się poddać bezpośredniej weryfikacji wyborczej i pragną dać rzeczywisty „nowy impuls". W wyborach może się to przełożyć na konkretne głosy wyborców. Może jednak ten Sejm zrobi jeszcze coś epokowego i w najbliższych wyborach Polacy, po raz pierwszy w swojej historii, będą mogli wybierać swoich posłów jak Amerykanie czy Brytyjczycy. Swoją drogą, jeśli dzięki SLD będziemy mieć anglosaską ordynację wyborczą, będzie to następna ironia historii. Chociaż może to właśnie stanowi o naszej wyjątkowości i atrakcyjności. Jak mówi mój zagraniczny przyjaciel ‑ „Polska to dziwny kraj, ale bardzo lubię tu być".

Autor jest współinicatorem Ruchu Normalne Państwo (www.normalne.pl) i autorem książki „Czy w Polsce może być normalnie?"

About Bartłomiej Michałowski