(komentarz wygłoszony na antenie Katolickiego Radia Rodzina Rozgłośni Archidiecezji Wrocławskiej, 92 FM, 5 lutego 2004, godz. 10.00 i 21.30)
 
Motto:
Prof. Andrzej Stelmachowski, 27 stycznia 1988, w Magdalence:

Przypomina mi się hasło, jakim w 1948 roku przekonywali się socjaliści do zjednoczenia z PPR "Lepiej się zlać razem niż zes… osobno"
(K. Dubiński, Magdalenka. Transakcja epoki, Sylwa, Warszawa 1990, str. 58).

Mija dzisiaj 15 lat od daty rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu i w związku z tym ukazują się rocznicowe analizy i omówienia. W najnowszej "Polityce" dość suchą relację z tamtych wydarzeń przedstawia historyk warszawski, prof. Andrzej Garlicki, w artykule zatytułowanym "Na stole i pod stołem". Posiedzenia, przy "stole" i "podstolikach", przy których zasiadało ok. 600 osób, trwały, z przerwami przez dwa miesiące, do finalnego posiedzenia, które odbyło się w dniu 5 kwietnia. Wyprodukowano ogromną masę papieru, uchwał, analiz i opracowań. Wprawdzie prof. Garlicki pisze, że "nie należy lekceważyć prowadzonych przez dwa miesiące rokowań", ale, jak od razu zauważa "najważniejsze decyzje zapadły, zanim jeszcze delegaci stron opozycyjnej i rządowej zajęli miejsca przy historycznym meblu". Dzisiaj już nie ulega wątpliwości, że te tony zapisanego papieru okazały się zwykłą makulaturą. Tylko dwie decyzje, które i tak zapadły gdzie indziej, okazały się ważne dla naszych losów: podział mandatów w Sejmie i Senacie, czyli ordynacja wyborcza oraz decyzja o sposobie przywrócenia "Solidarności" do legalnego działania. Obie te decyzje zapadły podczas toczących się od września 1988 tajnych rozmów w Magdalence.

     Zanim skomentujemy te decyzje warto, zadać sobie pytanie, kto i w czyim imieniu je podejmował? Rozpowszechniona po całym świecie opinia głosi, że to wspaniała "Solidarność", wzór i natchnienie uciemiężonego przez Sowietów świata, rozegrała tam historyczną bitwę i pokonała, w nierównej walce, komunizm, przyniosła Polsce wolność, niepodległość i demokrację. Ponieważ dzisiaj znamy dość dokładnie skład i tych jawnych obrad w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie, jak i tych niejawnych w podwarszawskiej Magdalence, w willi Generała Kiszczaka, co do tego udziału "Solidarności" możemy mieć niejakie wątpliwości. Otóż z władz krajowych NSZZ "Solidarność" przy Okrągłym Stole znalazło się zaledwie 12 osób, co stanowiło mniej niż 5% uczestników tzw., strony opozycyjno-solidarnościowej, natomiast w rozmowach w Magdalence, w których uczestniczyły, w sumie, 42 osoby, wybranych członków władz "Solidarności" było 5: Wałęsa, Bujak, Frasyniuk, Gil i Merkel. Było jeszcze trzech dokooptowanych działaczy podziemnych, Sienkiewicz i Pietrzyk ze Śląska i Radziewicz ze Szczecina, oraz działacze KOR, Kuroń, Michnik, Geremek, Mazowiecki i Lech Kaczyński.
     Przebieg rozmów w Magdalence utrwalił na piśmie sekretarz gen. Kiszczaka, Krzysztof Dubiński i opublikował w książce pt. "Magdalenka. Transakcja epoki". Rozmowy były ostre i męskie, jak przystało między prawdziwymi mężczyznami. Podczas gdy do Okrągłego Stołu zaproszono pewną ilość płci pięknej, w Magdalence wstęp był tylko dla mężczyzn. Atmosferze szczerości i bezpośredniości sprzyjała świetna kuchnia gen. Kiszczaka. Dubiński pisze, że przypadkiem zachował kartkę z menu: "Obiad rozpoczynały przystawki zimne: śledź Remoulade, ryba po grecku, galantyna z kaczki, potem na gorąco boeuf Stroganow. Następnie zupa ogórkowa, szaszłyk z polędwicy z pieczarkami, devolay ze schabu, frytki, surówka z selera, marchewka z groszkiem. Na deser kompot śliwkowy, kawa, herbata, napoje zimne, z alkoholi – białe i czerwone wino, wódka czysta, dla chętnych – piwo. Na kolację półmisek wędlin i dania ciepłe, bigos po staropolsku, krokiety w sosie węgierskim oraz pieczywo, masło, rozmaite dodatki, kawę, herbatę, napoje zimne i wódkę". Późnym wieczorem, gen. Kiszczak zapraszał wszystkich do niewielkiej winiarni na dolnym półpiętrze Magdalenki. Wojskowi kelnerzy podawali 70% pejsachówkę, koniak i kawę. Wznoszono toasty za pomyślną przyszłość kraju.
     W tak sympatycznym otoczeniu sprawnie załatwiono najważniejsze sprawy. Najważniejsze były, oczywiście, wybory i ordynacja wyborcza. Komuniści zażądali 65% mandatów w Sejmie, natomiast sami wysunęli propozycję całkowicie wolnych wyborów do Senatu. "Opozycja solidarnościowa" przyjęła tę propozycje z obłudną miną rozumienia konieczności dziejowej. Przytoczę fragment wymiany myśli na zakończenie "transakcji": Jacek Kuroń: Chcieliśmy, żeby nasz grzech był jasny. Stanisław Ciosek: Chcieliście, żeby was zgwałcono. Bronisław Geremek: Żaden sąd nie skaże za gwałt na podstawie ugody. Aleksander Kwaśniewski: Najlepiej byłoby powiedzieć tak: "Na podstawie pieszczot z opozycją przy okrągłym stole ustalono podział przyjemności".
     Irlandzcy naukowcy z Uniwersytetu w Dublinie, Jacqelin Hayden i Kenneth Benoit, przeprowadzając wywiady z uczestnikami Okrągłego Stołu ze zdziwieniem konstatowali, że przedstawiciele tzw. strony opozycyjno-solidarnościowej w ogóle nie interesowali się sprawą ordynacji wyborczej. Irlandczycy nie mieli dostępu do rozmów w Magdalence. Dlatego ciekawe jest to, co notuje Dubiński. Otóż "nasi" przedstawiciele domagali się twardoÂ…wyborów proporcjonalnych w okręgach wielomandatowych! Tak wypowiadał się tam Lech Kaczyński, a Adam Michnik wielokrotnie domagał się wyborów proporcjonalnych do Senatu! Dlatego stenogram notuje słowa Stanisława Cioska: "Wybory to będą igrzyska dla ludu, ale chleba nie będzie. Trzeba to robić szybko." I natychmiast basuje mu Bronisław Geremek: "Jesteśmy gotowi iść do tego ślubu i małżeństwa, chociaż już nie jest takie świeże. Ale wola z naszej strony jest". "Opozycja" nalega na to, żeby wybory do Senatu były w systemie proporcjonalnym. Odpowiada im Andrzej Gdula: "nie lubimy tego pomysłu, ale jest to do dogadania".
     Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać? Jakoś jednak ci co mają taką wolę do tego małżeństwa, ustępują, godzą się na wybory większościowe do Senatu. Ale, żeby przynajmniej były w dwóch turach! Wszyscy oni, jak jeden mąż nalegają na koniecznie dwie tury! Komuchy im tłumaczą, żeby nie, bo frekwencja będzie niska, sami nie wierzą, że ten cyrk naród potraktuje serio, więc boją się, że do drugiej tury mało kto pójdzie i będzie kompromitacja!
     Czytając notatki Dubińskiego widzimy, że te rozmowy przy wódce i zakąskach charakteryzuje niebywały pośpiech, jakby za plecami tych mężów cały czas stał ktoś z kijem i poganiał ich do szybkiego zawarcia kontraktu. I dotyczy to obu stron. Wszyscy oni bez przerwy odwołują się do jakiejś tajemniczej swojej "bazy", która to "baza" wymusza na nich decyzje, na które, gdyby mieli więcej czasu, pewnie by się nie zgodzili. Jeszcze w przypadku komunistów to, od biedy, możemy dość łatwo określić o jaką "bazę" chodziło, ale cóż to miała być za "baza" w przypadku Michnika, Kuronia, Geremka, Frasyniuka czy Wałęsy? Powołane przez nich arbitralnie tzw. Komitety Wykonawcze czy Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie?
     Ta "baza" musiała być groźna, jeśli tak się wypowiadają najbardziej prominentni uczestnicy tej transakcji:
     Aleksander Kwaśniewski: Godzina 22.04 w sobotę, to już najwyższy czas, by konkludować. Adam Michnik: Po prostu potrzebujecie takiej propozycji i głosów, by z nas zrobić dekorację. Odpowiada mu dowcipnie Stanisław Ciosek: My starzy agraryści. Dla nas zawsze jest kwestia: kto kogo zakopie do ziemi. Podsumowuje Aleksander Kwaśniewski: Nazwa naszego kontraktu to "wspólna gałąź".
     Jak widzimy ta "wspólna gałąź", podpierana i podwiązywana z każdej strony, utrzymała się na miejscu przez 15 lat. Już prawie całe jedno pokolenie. Widać jednak wyraźnie, że jest to gałąź sucha i nic już dobrego z niej nie wyrośnie. Czas najwyższy, żeby ją wreszcie odciąć. Nie stać nas na dalsze utrzymywanie czegoś, co już dawno powinno zniknąć w lamusie historii. Jako siekierę proponujemy jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu. Do Sejmu, nie do Senatu. Senat, od biedy, możemy im z powrotem oddać. Istotny jest Sejm.

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Skomentuj