/Polska, za Malawi i Papuą

Polska, za Malawi i Papuą

(komentarz wygłoszony na antenie Katolickiego Radia Rodzina Rozgłośni Archidiecezji Wrocławskiej, 92 FM, 26 lutego 2004, godz. 10.00 i 21.30)
 
Pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski, obiecując nam wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych do Senatu, był łaskaw jednocześnie stwierdzić, że nie może nam jeszcze wprowadzić JOW do Sejmu, bo społeczeństwo polskie do takiego sposobu wyborów nie dojrzało. Pan Prezydent nie wyjaśnił nam jednak na czym by ta niedojrzałość Polaków miała polegać i co takiego musimy zrobić i czego się nauczyć, żeby nasz Pierwszy Obywatel uznał nas za wystarczająco dojrzałych do wprowadzenia tej odwiecznej zasady demokratycznych wyborów, że wygrywa ten, kto otrzymuje najwięcej głosów wyborców? Co jest takiego w tym skomplikowanym i całkowicie dla przeciętnego obywatela niezrozumiałym systemie wybierania, w tych "dontach", "santlagach", "herach" czy "drupach", że właśnie taki, skomplikowany sposób jest na naszym etapie rozwoju w sam raz, a prosty i naturalny sposób nie jest dobry i wymaga z naszej strony dojrzewania?

     Od momentu deklaracji Pana Prezydenta szukam z nadzieją jakichś wypowiedzi naszych nauczycieli i fachowców od życia społecznego, którzy by nam te tajemnicze sprawy jakoś przybliżyli i uprzytomnili, a tym samym dali nam szansę na jakieś sensowne i ukierunkowane dojrzewanie. Niestety, nie znajduję prawie nic. Nauczyciele nabrali wody w usta. Jedynie gazeta "Rzeczpospolita", ta sama, która rok temu zamieściła tzw. Apel 77 do Prezydenta Kwaśniewskiego o wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu, odważyła się, piórem p. Wildsteina, na niezbyt przychylny komentarz. Nie kwapią się z zabieraniem głosu owi intelektualiści, nie wiadomo nawet czy im się krok Pana Prezydenta podoba bardzo, trochę czy – to jest oczywiście niemożliwe – wcale nie? Nie komentują wytrawni telewizyjni komentatorzy, tak jak by się wszyscy umówili, że tej sprawy komentować nie należy. Zamiast pokazywać jak niedojrzali jesteśmy my, Polacy, i jak mamy się poprawić, nadal przeważa ton krytyki wobec naszych polityków, tak jakby to ich było winą, że niedojrzałe społeczeństwo dokonało tak niewłaściwego wyboru.
     Najnowszy numer tygodnika "Polityka" zamieszcza jako jedyny, a więc zapewne reprezentatywny, głos naukowego autorytetu, wypowiedź politologa z Uniwersytetu Gdańskiego dra Jarosława Ocha. Pytany przez dziennikarza "a może polska demokracja jeszcze do JOW w wyborach do Sejmu nie dorosła?" – odpowiada: "Taki głos jest jak najbardziej uprawniony, ponieważ rzeczywiście okręgi jednomandatowe mają to do siebie, że wymagają wysokiego poziomu rozumienia problematyki politycznej przez wyborców, a przy okazji wysokiego poziomu akceptacji gremiów politycznych. Wymagany jest również wysoki poziom aktywności politycznej. Z tym – jak widać – jest w Polsce źle, więc na razie pozostańmy przy tej, nie do końca idealnej, ordynacji proporcjonalnej".
     Tak ocenia nas wysoki, akademicki fachowiec, politolog uniwersytecki. I oczywiście, ma w 100% rację. Jesteśmy za głupi, żeby w wysokim stopniu rozumieć problematykę polityczną i nie wykazujemy wysokiego poziomu akceptacji naszych gremiów politycznych, posłów w szczególności, bo jak wykazują badania opinii publicznej niedojrzałe społeczeństwo nie ma do nich zaufania i plasuje ich najniżej w rankingach. Najlepszy zresztą dowód wybory samorządowe, które odbyły się przecież w kilka miesięcy po wyborach parlamentarnych. Kiedy Polacy uzyskali możliwość wybierania znanych im ludzi, natychmiast wywrócili do góry nogami całą strukturę partii politycznych, z takim mozołem konstruowaną: przeszło 75% wójtów, burmistrzów i prezydentów miast zostało wybranych spoza klucza partyjnego! I powstała wręcz schizofreniczna sytuacja, tu, do Sejmu, weszli sami partyjni, w 100 procentach, a na tak odpowiedzialne stanowiska gospodarzy miast i gmin, partie polityczne zostały nieomal wymiecione! Nie pomogły pracowite podróże partyjnych liderów z jednego końca kraju w drugi, nie pomogły nawoływania Pana Prezydenta ani Jego Małżonki, która osobiście promowała godnych zaufania kandydatów, czy może być lepszy dowód niedojrzałości?
     Mam podstawy sądzić, że politolog, dr Och, nie jest odosobniony w swojej surowej krytyce społeczeństwa. Nasza młodzież garnie się niezwykle do politologii, o czym świadczą wielkie ilości studentów tego kierunku na naszych uniwersytetach. Uczą ich tam starzy, wypróbowani fachowcy w tej dziedzinie wiedzy. Nie dawno miałem okazję spotkać się z liczną grupą studentów politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Kiedy usiłowałem wspólnie z nimi dojść do tego, skąd się wziął u nas ten niezrozumiały system wyborczy, który pojąć może co najwyżej profesor i student politologii, dlaczego Amerykanie czy Anglicy wybierają w sposób prosty i zrozumiały – prawie jak jeden mąż przekonywali mnie, że tamten system wymaga anglosaskiej kultury i wyrobienia, wysokiej świadomości i wysokiej aktywności ? kubek w kubek to samo, co głosi dr Och z zupełnie innego uniwersytetu.
     Wszyscy oni, tak dr Och, jak i jego studenci mają bardzo dobre mniemanie o sobie i o swoich wysokich walorach. Jak widać zupełnie inaczej oceniają swój kraj i swoich rodaków. Nie potrafili mi jednak wyjaśnić, jak to się dzieje, że JOW mają nie tylko Anglosasi, a więc Amerykanie czy Anglicy, Kanadyjczycy czy Australijczycy, ale taki system wyborczy stosuje u siebie najliczniejszy demokratyczny kraj na świecie – Indie? Jak to się mogło stać, że Hindusi dorośli do systemu JOW, i mają go u siebie od czasów Gandhiego, a my, pomimo 15 lat demokracji, absolutnie nie? Czyżby to były skutki kolonialnego wychowania? A co powiedzieć o wyborach w takich egzotycznych krajach jak Republika Malawi czy Papua Nowa Gwinea? Indie w Azji, Malawi w Afryce, Papua Nowa Gwinea w Oceanii i wszędzie tam żyją ludzie do demokracji dojrzali, a w Polsce, pomimo tylu tysięcy młodych i starych politologów – na pewno bardziej licznych niż we wszystkich tych krajach razem wziętych – prymitywizm i niedojrzałość?
     Kiedy tak wsłuchuję się w te głosy naszych nowych politologów ze starej szkoły zaczynam podejrzewać, że ta nasza niedojrzałość na czym innym polega. Zilustruję to na przykładzie Hongkongu. Jak długo Hongkong pozostawał dominium brytyjskim jego mieszkańcy wybierali swoich parlamentarzystów tak jak Brytyjczycy, w JOW. Można więc podejrzewać, że – zgodnie z opiniami politologów, takich jak Aleksander Kwaśniewski i dr Och – byli wtedy wystarczająco dojrzali politycznie. Kiedy jednak 5 lat temu Hongkong został zwrócony Chinom, natychmiast system wyborczy został tam zmieniony i mieszkańcy Hongkongu stali się od razu niedojrzali: wprowadzono im więc system wyborów na listy partyjne.
     Niestety, tego wszystkiego nie wyjaśniają nam i nie tłumaczą uczeni politolodzy, ale, śladem egipskich kapłanów rezerwują tę tajną wiedzę dla siebie. Kiedy pojawił się wspomniany już Apel 77 padły od razu głosy krytyki, że w tym gronie intelektualistów nie było prawie wcale politologów, jacyś ludzie z zupełnie innych branż, nawet fizycy czy biolodzy, a cóż oni mogą wiedzieć? Kiedy Aleksander Kwaśniewski zaprosił do Pałacu, w grudniu minionego roku, inną grupę intelektualistów, to socjolog, prof. Jadwiga Staniszkis wstyd mu przyniosła, wołając głośno o JOW w wyborach do Sejmu!
     Bardzo przykra i trudna sytuacja. Jak tu dojrzewać, kiedy prawdziwą kondycję polskiego społeczeństwa dostrzega tylko swym orlim wzrokiem Pan Prezydent i jego politolodzy, podczas gdy nawet ludzie tak, zdawałoby się, wykształceni i w świecie obyci, jak np. socjolog Jadwiga Staniszkis, nic a nic? Czy stan ten może poprawić zabawa w wybory do Senatu, które proponuje teraz Aleksander Kwaśniewski? Czy to przybliży nas w jakimś stopniu, już nie mówię do Anglików czy Amerykanów, ale chociażby do poziomu Murzynów z plemienia Bantu zamieszkujących Republikę Malawi, albo do Papuasów z Nowej Gwinei?

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych