(komentarz wygłoszony na antenie Katolickiego Radia Rodzina Rozgłośni Archidiecezji Wrocławskiej, 92 FM, 15 kwietnia 2004, godz. 10.00 i 21.30)
 
Najnowszy, z datą 18 kwietnia, numer tygodnika "Wprost" przynosi artykuł Violetty Krasnowskiej i Cezarego Gmyza zatytułowany "Uczciwy polityk", z podtytułem: "Partia Lewej Kasy kompromituje demokrację". W błyskotliwie napisanym tekście autorzy wywodzą, że wprawdzie polskie rządy się zmieniają, raz mamy rząd lewicowy, kiedy indziej prawicowy, ale naprawdę trwale rządzi nami ponadpartyjna Partia Lewej Kasy, której zarząd tworzy aktualnie rządząca partia czy raczej koalicja partii. Po kolei omawiają szereg ostatnio bulwersujących opinię publiczną afer, rewelacje Wiesława Kaczmarka dotyczące aresztowania szefa Orlenu, aferę Rywina, aferę Wieczerzaka, aferę w KGHM Polska Miedź, o której już nawet nie piszą, że zatrąca o aferę FOZZ, albowiem to z FOZZ-em był związany główny bohater owej afery. Ta lista mogłaby być bardzo długa, ale te przykłady z pewnością wystarczą, aby zobaczyć, że wszystkie miały wspólny korzeń. Tym wspólnym korzeniem było zdobywanie na lewo pieniędzy niezbędnych do funkcjonowania tego ponadpartyjnego holdingu polityczno-biznesowego – by użyć terminologii Marka Zagajewskiego – albo ponadpartyjnej Partii Lewej Kasy według Krasnowskiej i Gmyzy. Autorzy artykułu zauważają: "Choć partie zadają sobie w kampaniach ciężkie ciosy, konsekwentnie przestrzegają zasady, by nie grzebać w kasie konkurencji. W sejmowych debatach właściwie nigdy nie padają oskarżenia o lewą kasę. Politycy nie mówią o tym, gdy Państwowa Komisja Wyborcza odrzuca sprawozdania komitetów wyborczych, w których można natrafić na ślady prowadzące do lewej kasy". Sugerują, że niebawem oskarżenie przeciwko Wieczerzakowi może upaść, bo jako szef PZU Życie był kasjerem zarówno lewicy, jak i prawicy. Dodajmy, dla pamięci, tak jak kiedyś szef "Universalu" Dariusz Przywieczerski czy imiennik Wieczerzaka, Grzegorz Żemek i wielu innych.

     W tym demaskatorskim tekście jedno jest wspólne z wieloma innymi tekstami, jakimi raczą nas od pewnego czasu inne pisma, np. "Rzeczpospolita", z tekstami wybitnych profesorów socjologii, politologii i innych poważnych nauk: z tej dramatycznej, a może nawet bardziej niż dramatycznej, sytuacji nie ma wyjścia. To jest jakieś fatum, na które nic poradzić się nie da. Co więcej: zdaniem autorów jest to "europejska choroba", bo w krajach Unii Europejskiej mamy takie same czy podobne zachowania. Przypominają aferę kanclerza Kohla, związki z mafią premiera Włoch Andreottiego, przywódcy włoskich socjalistów Bettino Craxi'ego, belgijskiego sekretarza generalnego NATO Willy'ego Claes'a i innych. A zatem nasze wejście do Unii Europejskiej nic tu nie zmieni. "Przykłady z krajów europejskich dowodzą, że Unia Europejska nie ochroni nas przez PLK, która co najwyżej zmieni nazwę na EPLK – Europejską Partię Lewej Kasy".
     Rzeczywiście, nie ma wielkiej nadziei na zmianę tego stanu rzeczy, ani w Unii ani poza Unią, jak długo nie zmieni się systemu wyborczego, który sam w sobie jest źródłem tej korupcyjnej gangreny i w którym nie można wygrać wyborów bez lewej kasy. Przyczyna tego jest prosta: wielkie okręgi wyborcze, w których nie sposób dotrzeć do wyborcy i przekonać do oddania głosu na daną partię bez wydania ogromnych pieniędzy na programy telewizyjne, filmy, audycje radiowe, spoty reklamowe, ogromne bilbordy, ulotki, gazety. W kampanii wyborczej roku 1997 zarówno AWS, jak i SLD wydały na kampanię po ok. 200 mln złotych, czyli jeden milion na jednego posła. Takich pieniędzy bez lewej kasy zdobyć nie podobna. To tutaj tkwi główne źródło tych wszystkich afer "lewej kasy". Proponowana przez Ruch na rzecz JOW ordynacja wyborcza na wzór brytyjski, w małych, jednomandatowych okręgach wyborczych, w okręgach zamieszkiwanych przez ok. 60 tysięcy wyborców, a więc ponad dziesięciokrotnie mniejszych od obecnych wielkich okręgów, radykalnie zmieniłaby sytuację. Aby dać się poznać wyborcom w takim okręgu nie potrzeba telewizji czy ogromnych bilbordów, okręg taki można bez kłopotu objechać na rowerze, obejść na piechotę, osobiście spotkać się prawie z każdym wyborcą. Na wygranie kampanii w takim okręgu nie potrzeba miliona złotych, może wystarczyć 10 – 20 tysięcy. To są zupełnie inne pieniądze i dla zdobycia takich pieniędzy nie potrzeba lewej kasy.
     Ale wielkość okręgu nie jest jedynym elementem obecnej ordynacji wyborczej do Sejmu sprzyjającym i zachęcającym do korupcji, do tworzenia lewych kas i wszystkiego co się z tym wiąże. Dodatkowymi elementami są tzw. progi wyborcze, wymagana przez ordynację długość list partyjnych i zakulisowy sposób wyłaniania kandydatów.
     Progi wyborcze, a więc konieczność zdobycia przez partię ponad 5% głosów w skali kraju, to konieczność prowadzenia kampanii wyborczej na terenie całego kraju. Nie ma bowiem takiego okręgu wyborczego, w którym mieszka tylu wyborców. Okręgów jest obecnie 41, co oznacza, że średnio, na jeden okręg przypada ok. 2,5% wyborców. To ogromnie zwiększa koszty kampanii wyborczej i potrzebę lewej kasy.
     Elementem sprzyjającym korupcji jest konieczność wystawiania długich list partyjnych, na których znaleźć się musi co najmniej tylu kandydatów, ile mandatów przypada na dany okręg. Bardzo ważna jest kolejność nazwisk na tych listach, bo wyborcy z reguły głosują na pierwszego na liście lub na kogoś na jej początku. Za te miejsca na liście trzeba zapłacić i to jest poważny element generujący korupcję.
     To wszystko znika, jeśli się wprowadzi małe JOW.
     Krasnowska i Gmyza mają rację, że nasze wejście do Unii, bez zmiany ordynacji nie wiele tu zmieni i mają rację, że wtedy Partia Lewej Kasy zamieni się tylko na Europejską Partię Lewej Kasy. Przykłady afer korupcyjnych w Europie, które podają, są przede wszystkim przykładami krajów, w których, podobnie jak w Polsce, obowiązują partyjne systemy wyborcze i głosowania na wielomandatowe listy w dużych okręgach wyborczych. Tak jest w Niemczech i Belgii, tak było we Włoszech. Tak jest i będzie przy wyborach do Parlamentu Europejskiego.
     W odróżnieniu od publicystów "Wprost", "Polityki", "Rzeczpospolitej" i innych gazet wyborczych zgłaszamy od lat prostą propozycję na rozbicie i usunięcie ze sceny politycznej Partii Lewej Kasy: małe, jednomandatowe okręgi wyborcze, na wzór brytyjski. Nasze dziecko, idea JOW, podrosło na tyle, że samo chodzi już po Polsce i puka w okna redakcji gazet i czasopism, przemyka się nawet przez czujki Straży Marszałkowskiej i bez pozwolenia włazi na ściśle chroniony teren Sejmu Rzeczypospolitej. Rośnie w oczach, bo zwykli ludzie – obywatele Rzeczypospolitej, chętnie je witają, tajnie podkarmiają i ubierają. Tam natomiast, na Wiejskiej strach przybrał postać Andrzeja Leppera i zagląda w oczy dobrze urządzonym klientom lewej kasy. Kombinują więc, czy tego co stuka w okna nie dałoby się użyć, aby zatrzymać wzrost notowań Samoobrony i postraszyć nim Leppera. Zgłaszają się więc z pretensjami do ojcostwa. W Wielką Środę do ojcostwa JOW przyznał się publicznie szef Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk i ogłosił, że będzie negocjował z wszystkimi partiami w sprawie wprowadzenia JOW. W Wielki Czwartek tytuł rodzica przypisała sobie "Rzeczpospolita", w której mogliśmy przeczytać tłustym drukiem na czołówce: "Akcję na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych rozpoczęła w marcu ubiegłego roku Rzeczpospolita. Apel o nową ordynację wyborczą podpisany przez kilkudziesięciu przedstawicieli świata nauki, kultury, biznesu i samorządów został opublikowany na naszych łamach 15 marca 2003 r. Tego samego dnia redaktor naczelny Rz Maciej Łukasiewicz przekazał go Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. W ciągu następnych tygodni do redakcji napłynęły setki indywidualnych i zbiorowych deklaracji poparcia dla pomysłu przeprowadzenia takich wyborów".
     Te wypowiedzi zmusiły nawet Adama Michnika, aby napisał parę słów o propozycji Donalda Tuska. Artykuł na ten temat ukazał się w "Gazecie Wyborczej" we wtorek 13 kwietnia. Była to sucha relacja, okraszona wypowiedziami polityków innych partii i mężów uczonych, zdecydowanie przeciwnych JOW. Ale ta relacja wywołała lawinę listów i komentarzy od czytelników "Gazety Wyborczej", którzy na stronie internetowej gazety zaprezentowali poglądy nie całkiem zgodne z intencjami jej redaktora naczelnego. Nie wykluczam więc, że – kto wie – może za parę dni okazać się, że ojcem JOW był także Adam Michnik?
     Cieszą nas te obudzone uczucia ojcowskie, ponieważ naszym celem jest naprawdę wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu. Mobilizujemy się teraz, zgodnie z postanowieniami Zjazdu Krajowego Komitetu Referendalnego we Włocławku, do akcji zebrania pół miliona podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum w tej sprawie.
     Oczywiście, Donald Tusk i jego partia nie potrzebują czekać na nasze pół miliona podpisów: jego partia i Klub Parlamentarny są wystarczająco silne i liczne, żeby sami mogli wystąpić z wnioskiem o referendum w tej sprawie. Do takiego wystąpienia wystarczy 15 posłów. Podejrzewam jednak, że poczekają trochę na efekty naszej pracy. Dopiero, kiedy zobaczą, że my nazbieramy niebawem tych pół miliona podpisów i kiedy się przekonają, że nasze dziecko jest na tyle silne, że już nie puka w ich okna, ale stać go na to, żeby te okna powybijać i nawet drzwi wyłamać, wtedy, prawdopodobnie, z takim wnioskiem wystąpią. Dlatego potrzeba nam się spieszyć i mobilizować. Nie po to, żeby ich uprzedzić – przeciwnie, z radością powitamy inicjatywę poselską w tej sprawie – ale po to, żeby ich zmusić do działania: żeby wiedzieli, że jeśli chcą, aby społeczeństwo polskie uwierzyło w ich intencje, to muszą coś zrobić, a nie tylko gadać na okolicznościowych konferencjach prasowych, w zależności od sytuacji.
     Tymczasem zapraszamy wszystkich do Nysy, na 24 kwietnia, gdzie w Teatrze Nyskim nasz Ruch wspólnie z Wyższą Szkołą Zawodową w Nysie organizuje kolejną konferencję na temat JOW w wyborach do Sejmu.

About Jerzy Przystawa

Jerzy Przystawa (1939-2012) – naukowiec, fizyk, profesor dr hab., nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, publicysta, twórca i założyciel ogólnopolskiego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Skomentuj

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.