/O spotkaniu w Konstancinie

O spotkaniu w Konstancinie

przed Palmową Niedzielą


Już na początku Wielkiego Postu AD 2008 propozycję zorganizowania w ich domu spotkania dla przedstawienia problemu wyborczego Państwo Beata i Michał Korsakowie przyjęli z entuzjazmem. Zatem wespół z gościnnymi gospodarzami zaprosiliśmy grono osób ze Stowarzyszenia Potomków Sejmu Wielkiego, którym dobro Rzeczpospolitej leży na sercu nie mniej, niż ich przodkom sprzed lat dwustu. Nieco przed terminem spotkania dowiedziałem się, że oprócz osób z tego środowiska spodziewany jest emerytowany politolog. I rzeczywiście: Wśród 20 gości, wkraczających do przytulnego salonu w sobotę, 15 marca, przed południem, znalazł się Profesor Stanisław Gebethner.

Gospodarz rozpoczął spotkanie, prezentując moje cv, które uzupełniałem informacjami istotnymi dla niezorientowanych, wyjaśniając m.in., że Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW), dlatego nie jest partią polityczną, bo nie dąży do władzy, a jedynym jego celem jest wprowadzenie w wyborach do Sejmu równego dla wszystkich prawa do kandydowania w okręgach jednomandatowych.

Ukrywanie przez media, trwającego od kilkunastu lat sporu o rodzaj ordynacji, przedstawiłem, jako wprowadzenie do znacznie szerszego porównania skutków stosowania ordynacji partyjnych list wyborczych (dotychczasowej) i JOW. A przedstawiając niektóre fakty historyczne związane z ordynacją, przywołałem m.in. informację o przeprowadzonych w Polsce badaniach dwojga irlandzkich politologów z Uniwersytetu w Dublinie, Keneth’a Benoit i Jacqueline Hayden (Jerzy Przystawa Sposób, Wydawnictwo Katolickiego Radia Rodzina Rozgłośni Archidiecezji Wrocławskiej, Wrocław 2003, s. 60 – 63). Irlandczycy przedstawili te badania w opracowaniu zatytułowanym: Zmiany instytucjonalne i kontynuacja: pochodzenie i ewolucja systemu wyborczego w Polsce w latach 1989 – 2001. Na podstawie licznych wywiadów doszli oni do wniosku, że w okresie transformacji ustrojowej 1989 roku, zarówno komuniści, jak i strona tzw. solidarnościowa nie zdawały sobie sprawy ze znaczenia ordynacji wyborczej dla życia państwowego i społecznego. Nie wspomniałem jednak – żeby nie zakłócić ciepłej atmosfery spotkania – o przestrogach, których w okresie transformacji (jak podali dociekliwi Irlandczycy) eksperci Stanisław Gebethner i Andrzej Werblan udzielali w sprawach ustrojowych Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. Eksperci przestrzegali naszych ówczesnych komunistycznych władców, że wybory przegrają, jeżeli zgodzą się na system większościowy (jednomandatowy), rezygnując z partyjnych list wyborczych. Uczestnicy spotkania u Państwa Korsaków, podobnie jak na innych spotkaniach w sprawie ordynacji wyborczej zadawali liczne pytania. Natomiast Profesor Gebethner oświadczył w pewnym momencie, że w czasie prac nad ordynacją do Senatu, na początku lat 90. postulował wprowadzenie JOW, ale panie senatorki do tego nie dopuściły. Kiedy w czasie dalszej dyskusji, powróciliśmy do przemilczania tematu JOW przez polską prasę, Profesor Gebethner stwierdził, że nie może już tego słuchać, bo wg niego, dziennik "Rzeczpospolita" co i raz pisze o JOW, przemilczając ordynację proporcjonalną! – Ta niesprawiedliwa ocena sytuacji u części zebranych wywołała konsternację, a na moje pytanie, czy nie wynika ona z emocjonalnego przywiązania do ordynacji proporcjonalnej? – Profesor oświadczył, że do JOW przekonał się już w 1977 roku! – Co wypada skomentować zauważając, że gdyby nawet miał na myśli 1997 rok, to dotychczas nie dało się odnotować jego zaangażowania w tej sprawie. – Dodał jeszcze, że do sprawy ordynacji nie można podchodzić jednostronnie, gdyż ordynacja proporcjonalna też ma swoje zalety! – Żadnej z tych zalet jednak nie wymienił. Być może obawiał się kompromitacji przed uczestnikami zebrania, bo w międzyczasie jego uczestnicy dali wyraziste dowody rozróżniania ziarna, od plew. Wreszcie, dość nieoczekiwanie i nie czekając na przerwę w dyskusji (ani nawet na gorące danie), Profesor pożegnał gospodarzy i opuścił zebranie. W takim pośpiechu, że pomylił czapkę, którą z prawowitym właścicielem wymieniał już po niedzieli (co miejmy nadzieję zaowocuje także wymianą poglądów z jej właścicielem! ). Ten pośpiech kojarzy się ze zdarzeniem, którego byłem świadkiem od strony ekranu telewizora, a od strony kulis jego świadkiem był nasz przyjaciel z Poznania Włodzimierz Urbańczak. Wieczorem 8 VI 2004, towarzyszył on Profesorowi Przystawie, przez Redaktora Wildsteina zaproszonemu do dyskusji o ordynacji wyborczej przed kamerami TV Puls. Oprócz Przystawy zaproszeni byli Profesorowie Raciborski i Gebethner. Ten ostatni, po przybyciu do studia, gdy tylko dowiedział się, że jest tam guru Ruchu JOW, natychmiast skonstatował, że mając zapalenie spojówek, nie może narażać oczu na działanie światła jupiterów i pospiesznie opuścił studio. Oglądając wtedy zapowiedzianą audycję od samego początku nie wiedziałem, co oznaczają porozumiewawcze uśmiechy Redaktora Wildsteina i wyrażana przez niego kilkakrotnie nadzieja, na przybycie Profesora Gebethnera do studia.

Szkoda, że w podobny sposób emerytowany politolog pogardził i dalszą rozmową z uczestnikami sobotniego spotkania i doskonałym poczęstunkiem pani domu. Jednak pouczające może być nie tylko samo zakończenie, ale i cały jego pobyt wśród myślących obywateli. Nie wątpię w ich narastające zaangażowanie, czego dowiodły telefony, jakie otrzymałem po tym spotkaniu. Trwającym ponad sześć godzin i niezwykle udanym, dzięki ujmującym gospodarzom, Państwu Beacie i Michałowi Korsakom i nie mniej ujmującej Pani Helenie Łopińskiej, która spotkanie zorganizowała. Oby stało się cegiełką, budującą obywatelską świadomość, a przez to przybliżającą wybory do Sejmu z równym dla wszystkich prawem do kandydowania w jednomandatowych okręgach wyborczych.

Takich wyborów, rozpoczynających żmudny, ale konieczny proces naprawy państwa życzmy sobie z okazji zbliżającej się radości Wielkanocnej.

Wrocław, 18 marca 2008

 

About Jerzy Gieysztor

mgr. inż. miernictwa elektronowego; jak wspomina Jerzy Gieysztor: "Ze wszystkiego się śmieje, ale jest uparty i nie ujawnia swoich poglądów" – użalał się przedstawiciel czerwonych, kiedy w roku 1977 przeciwstawiłem się władzy Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie pracowałem przez kilka dziesięcioleci; uczestnik Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW od 1998 r.