/Znaczenie jednomandatowych okręgów wyborczych dla zmiany standardów sprawowania funkcji publicznych

Znaczenie jednomandatowych okręgów wyborczych dla zmiany standardów sprawowania funkcji publicznych

Rafał Graczkowski
 
 
                Podział na zwolenników ordynacji większościowej realizowanej w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW) oraz obrońców ordynacji proporcjonalnej, czyli zachowania status quo jest jednym z merytorycznie ważniejszych podziałów politycznych w III RP[1]. Według S. M. Lipseta reprezentacja proporcjonalna osłabia, a nie wzmacnia demokrację, gdyż jej konsekwencją jest wielopartyjność. Uważa on, że istnienie wielu partii podkreśla różnice i zmniejsza konsens. Idąc dalej stwierdza, że każdy system wyborczy zwiększający szanse większej, a nie mniejszej liczby partii źle służy demokracji[2]. W okresie 15 lat przemian w Polsce były – i nadal są – artykułowane krytyczne uwagi dotyczące naszej transformacji systemowej[3]. Można postawić w tym miejscu pytanie, czy zmiana systemu wyborczego pozwoli uzdrowić państwo i życie publiczne w Polsce? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Nie ulega wątpliwości, że system wyborczy determinuje kształt systemu partyjnego. Jak pokazuje praktyka 15 lat w Polsce, konsekwencją ordynacji proporcjonalnej jest atomizacja sił w parlamencie. Rządy w tym systemie są słabe (bo koalicyjne), co powoduje niestabilność. Jak trafnie zauważa Guy Lardeyret ,,obywatele nie mogą kontrolować orientacji rządu’’[4]. Inaczej wygląda sytuacja w krajach, które stosują jednomandatowe okręgi wyborcze, tam system większościowy gwarantuje istnienie stabilnej większości w parlamencie.
W świetle prowadzonych ostatnio badań naukowych, można postawić tezę, że ,,stabilizacja’’ zawodowa polityków oraz zdominowanie administracji publicznej przez partie polityczne, łącznie z silną obecnością państwa w gospodarce, stanowią potężny czynnik korupcjogenny. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez Janę Kunicovą i Susan Rose – Ackerman, które wskazują na ,,pozytywny’’ wpływ systemu wyborczego proporcjonalnego na poziom korupcji[5]. Według nich, głównym czynnikiem, który decyduje czy wyborcy są w stanie ,,nadzorować’’ swoich przedstawicieli, jest wielkość okręgów wyborczych. Autorki podkreślają również niekorzystny wpływ koalicji na przejrzystość systemu rządów, co w efekcie utrudnia kontrolę przez wyborców[6]. Warto podkreślić, że koalicje są raczej regułą w państwach, które stosują ordynację proporcjonalną (np. Polska). System większościowy w jenomandatowych okręgach wyborczych sprzyja tworzeniu się układów dwublokowych (jak we Francji) lub dwu partyjnych (Wielka Brytania)[7]. Idea większościowych systemów wyborczych polega na tym, że mandat uzyskuje tylko zwycięski kandydat (lub partia polityczna)[8]. Pozostali kandydaci bez względu na ilość uzyskanych głosów nie otrzymują mandatów. W opinii Bogusława Banaszka wprowadzenie okręgów jednomandatowych ustabilizowałoby system partyjny i sytuację polityczną w Polsce[9]. Wśród głównych zalet ordynacji większościowej (realizowanej w JOW) zwraca się uwagę na to, że: (a) ułatwiają stabilność rządu (wyraźna jest większość parlamentarna); (b) szansę na wybór mają ludzie ,,znani’’ od dobrej strony z działalności publicznej (lub zawodowej); (c) stymulują bliższe związki przedstawicieli z wyborcami, gdyż poseł (senator) ma świadomość, że jego ponowny wybór zależy tylko od oceny i woli wyborców; (d) politycy są też mniej zależni od kierownictwa swojej patii, a zatem bardziej są skłonni bić na alarm (to blow the whistle), gdy widzą afery popełniane przez polityków swoich partii; (e) małe partie nie odgrywają nadmiernej roli politycznej (tzw. języczka u wagi); (f) wyraźna dla wyborców jest odpowiedzialność partii rządzącej[10]. Wymieniając wady jednomandatowych okręgów wyborczych podkreśla się, że: (a) zwiększają liczbę głosów straconych[11]; (b) wybrany w ten sposób parlament nie odzwierciedla poglądów społecznych i może zdarzyć się sytuacja, że większość w parlamencie uzyskała partia, która w wyborach uzyskała mniej głosów (zdarzyło się tak np. w Wielkiej Brytanii w 1951 r. i 1974 r.)[12].
5 lipca 1996 roku Sejm po kilku latach debat uchwalił ustawę o państwowej służbie cywilnej. Powstały warunki, by zacząć tworzyć jeden z podstawowych filarów państwa – korpus apolitycznych urzędników administracji rządowej[13]. Od momentu, gdy zaczęto wprowadzać w życie ustawę, stała się ona źródłem politycznych konfliktów[14]. W czym tkwi problem? Patologia polega na tym, że ludzie, którzy pełnią funkcje w służbie publicznej, mogę je sobie ,,załatwić’’ dzięki koneksjom czy układom partyjnym. Zdaniem Antoniego Kamińskiego ,,problem obsadzania według klucza politycznego jest bardzo częsty i bronią go właśnie politycy’’[15].
Wyważenie wszystkich podanych powyżej racji prowadzi do wniosku, że na obecnym etapie rozwoju społeczno – politycznego, który cechuje m.in. wielość partii, okręgi jednomandatowe przyniosłyby korzystne skutki dla zmiany standardów sprawowania funkcji publicznych.
 
 
The title
,,The significance of single mandate electoral districts to changes in the standard of performance of public functions’’.
 
Summary
Nowadays in Poland a discussion is held concerning election systems and introduction of majority electoral law with single mandate electoral districts. It made us analize the effects of such changes. In the light of the research carried out recently such changes may be a factor of a wide corruption. For fifteen years proportional electoral law led to a professional ,,stabilization’’ politicians, a big influence of political parties on a public administration together with a distinct presence of the country in the economy.


[1] Zob. A.Z. Kamiński, Jaka ordynacja: Dwa obozy, ,,Rzeczpospolita’’, 17-18.07.2004.
[2] S. M. Lipset, Homo Politicus. Społeczne podstawy polityki, Warszawa 1995, s.96.
[3] Zob. E. Ponczek, Aksjologiczne uwarunkowania tranzycji systemowej w Polsce po 1989 roku, w: Polska w dobie przemian, pod red. A. Kasińskiej – Metryki, Kielce 2004; P. Gabryel, Tak kwitnie demokracja, ,,Rzeczpospolita’’, 8-9.01.2005; M. Rybiński, Kleptokracja, ,,Rzeczpospolita’’, 2.12.2004.
[4] Nie należy mieszać władz, rozmowa M. Januszewskiej z G. Lardeyretem (prezesem Instytutu dla Demokracji w Paryżu, ośrodka eksperckiego zajmującego się prawem konstytucyjnym), ,,Rzeczpospolita’’, 27 – 28.11.2004.
[5]Autorki poddając analizie ordynacje proporcjonalną, biorą pod uwagę oddziaływanie otwartej i zamkniętej listy wyborczej. W kręgu ich zainteresowań jest odpowiedź na pytanie, w jaki sposób poddane analizie ordynacje wyborcze wypełniają dwie główne – dla demokracji – funkcje: (1) wykluczają (selekcjonują) aktorów politycznych, którzy nie zaspokajają preferencji wyborczych; (2) pozwalają ,,ukarać’’ (rozliczyć) polityków, którzy na to zasłużą. Zob. A. Z. Kamiński, Ustrojowe źródła renty politycznej – kryzys III RP, referat wygłoszony podczas konferencji naukowej Jak wybierać naszych reprezentantów do Sejmu? System wyborczy większościowy czy proporcjonalny? Kielce, 17 marca 2004 r., publikacja w druku, referat dostępny jest na www.radiofama.com.pl.
[6],,Zasada większościowa, stwarza silniejsze bodźce dla partii politycznych, by ujawniać korupcję rządzących, niż wielość partii. Opozycja odniesie z tego więcej korzyści i nie będzie planować przyszłej koalicji z partią aktualnie u rządu’’ twierdzą – wspomniane wyżej –  J. Kunicova i S. Rose – Ackerman. Por. Ibidem
[7] Udowodnił to francuski politolog Maurice Duverger. Szerzej zob. J. Haman, Demokracje, decyzje, wybory, Warszawa 2003, s.242-244.
[8] Zgodnie z zasadą ,,the winner takes all’, czyli ,,zwycięzca bierze wszystko’’. Zob. szerzej: A. Żukowski, Systemy wyborcze. Wprowadzenie, Olsztyn 1997, s.43 – 53; J. Świeca, Współczesne systemy demokratyczne, cz.I, Kielce 2003, s.55-82.
[9] B. Banaszak, Ile państw, tyle rozwiązań, ,,Rzeczpospolita’’, 24-26.12.2004.
[10]Por. np. J. Gieysztor, Moralność w życiu publicznym (polityce) – funkcją systemu wyborczego. Porównanie moralnych skutków zastosowania systemów wyborczych, referat wygłoszony podczas konferencji naukowej Jak wybierać naszych reprezentantów do Sejmu? System wyborczy większościowy czy proporcjonalny? Kielce,17 marca 2004 r., publikacja w druku, referat dostępny jest na www.radiofama.com.pl.
[11] Tzn. takich, które mimo, że ważnie oddane nie wpłynęły na zdobycie przez partie mandatu, gdyż nie uzyskały w okręgach większości (np. w Wielkiej Brytanii w 1997 roku było ich około 48 proc.). Wyborcy przed zmarnowaniem głosu wybierają partie duże (tzw. psychologiczny efekt Duvergera).
[12] Tracą także partie średniej wielkości, cieszące się dużym poparciem wyborców. Uzyskują one nikłą reprezentację w parlamencie np. wybory w Wielkiej Brytanii w 1992 roku Partia Konserwatywna wygrała wybory uzyskując 14 095 116, tj. około 41,93 proc. głosów, co ,,przełożyło się’’ na 336 mandatów (około 51,5 proc.); Partia Pracy zdobyła 271 mandatów (około 42 proc.) uzyskując 11 557 134 głosy, tj. 34, 39 proc.; a na Partię Liberalno – Demokratyczną oddano 5 998 446 – 17, 85 proc. głosów – co dało zaledwie 20 mandatów (czyli około 3 proc.). W tej sytuacji systemy większościowe (w JOW) negatywnie wpływają na siłę głosów. Por. B. Banaszak,op.cit.
[13] Zob. J. Paradowska, Instruktor tańca przed egzaminem, ,,Polityka’’ nr 28, 12.07.1997, s.26-27.
[14] Zob. J. Paradowska, Korpus niepokoju, ,,Polityka’’ nr 37, 13.09.1997, s. 28-29; I. Walencik, Furtka zamknięta, ale czy na długo, ,,Rzeczpospolita’’ 9.07.2004; G. Łabuda, Dozwolone, bo niezabronione, ,,Rzeczpospolita’’ 21.10.2004; D. Kołakowska, Dyrektorzy odrzuceni, bo z konkursu, ,,Rzeczpospolita’’ 21.10.2004.
[15] A. Z. Kamiński, Najważniejszy jest system własny, ,,Rzeczpospolita’’ 21.10.2004.