/1 lipca Dniem Sejmu? Czy oni całkowicie zwariowali?

1 lipca Dniem Sejmu? Czy oni całkowicie zwariowali?

W czasach, gdy 70% Polaków negatywnie ocenia pracę parlamentu, Marszałek Radosław Sikorski chce ogłosić 1 lipca Dniem Sejmu. To jeden z licznych przykładów, jak bardzo partiokratyczna klasa polityczna jest oderwana od rzeczywistości.

Warto odpowiedzieć na pytanie, któż miałby świętować Dzień Sejmu? Ponad pół miliona niedojadających dzieci zmuszonych przez Ministerstwo Edukacji, aby w tym dniu pisać rozprawki i wystawiać apele o sukcesach polskiego parlamentaryzmu? A może miliony Polaków skazanych na „przywilej” emigracji? Propozycja Marszałka Sikorskiego to kolejny dowód na to, że w obecnym patologicznym systemie partiokratycznym władza istnieje sama dla siebie, a na egzystencjonalne pytanie „Jak żyć”” w kraju ciągłej biedy i permanentnego bezrobocia, człowiek współodpowiadający od ‘89 roku za losy tego kraju, z pełną powagą radzi „zmienić pracę i wziąć kredyt”. Tymczasem, jak pokazały badania amerykańskiej organizacji Global Financial Integrity, Polska jako jedyny kraj członkowski UE znalazł się na liście dwudziestu najbardziej wyzyskiwanych przez obcy kapitał państw świata, a tylko w latach 2003-2012 wytransferowano z Polski dziesiątki miliardów dolarów. Nie twierdzę, że Polska nie ma sukcesów i wiem, że mamy czym się chwalić, ale uważam, że ustanawianie Dnia Sejmu w obecnym kontekście sytuacyjnym jest co najmniej groteskowe.

Marszałek Radosław Sikorski proponując datę 1 lipca odnosił się do roku 1569, kiedy to Polska i Litwa w ramach Rzeczypospolitej Obojga Narodów utworzyły wspólny dwuizbowy Sejm. Warto przypomnieć, że ta potęga ówczesnego świata, jakim była II Rzeczpospolita, wypracowała system wyborczy, który do złudzenia przypomina to, o co walczy Ruch JOW i Paweł Kukiz. „W XVI wieku, który przeszedł do historii jako Złoty Wiek dziejów Polski, obowiązywała ordynacja większościowa podobna do systemu JOW. W XVIII wieku posłów wybierali magnaci. Zmiana ta była kroplą, która przelała czarę goryczy (…). Odejście od ordynacji większościowej doprowadziło do upadku kultury politycznej w Rzeczypospolitej Szlacheckiej, do paraliżu sejmu a w końcu do upadku całego państwa”.

I nawet chłopi pańszczyźniani – o których wyzysku tyle nas uczono – indoktrynowano – w „Rzeczpospolitej JOW-owskiej” płacili o 40% niższe podatki niż współcześni Polacy. Jak podaje dr Radosław Sikora w wywiadzie dla portalu spedycje.pl, chłop pańszczyźniany był obłożony daninami wynoszącymi łącznie 30% jego zarobków. „To właśnie tamtych ludzi, ze względu na ich obciążenie, przyrównywało się do niewolników. Jak więc należałoby nazwać Polaków naszej doby?”

Wybory w obecnej ordynacji nie mają sensu. Zmiana jednej partii na drugą nie przyniesie Polakom wytchnienia. 6 września 2015 roku mamy szansę na przeprowadzenie bezkrwawej rewolucji, która uwolni energię Polaków. Nie zmarnujmy tej szansy.

About Marek Ostapko

w Ruchu JOW od 2009 roku. Organizator spotkań z śp. prof. Jerzym Przystawą w rodzinnym mieście Nowa Dęba. W latach 2010-2014 przewodniczący bezpartyjnego Klubu Radnych Ratusz w Radzie Miejskiej w Nowej Dębie. Prezes Stowarzyszenia "Przyjazny Samorząd".